Wpisy otagowane ‘Artur Lis’

Rozdz. CXIII – Karaoke czyli wspólne śpiewanie

środa, 10 Marzec 2010

Rutynę urozamaicałem wyśpiewywaniem nagranych przed rokiem przez Staszaka Górkę i Wojtka Machnickiego piosenek. W tym roku Staszek był w jury.

Staszek Górka na XII KTO (2003)

Miał jednak mniej czasu na wspieranie mnie w charakterze Arbitra Nagrody Publiczności. Do tej roli wyznaczyliśmy więc drogą losowania Sędziów Agonu, którymi teraz zostały panie: Danuta Bednarek i Anna Bieńkowska –Gołąb. Śpiewy zatem były  mechaniczne. Z płyty, którą uruchamiałem czas jakiś przed spektaklem. W tym roku podjąłem też pierwszą próbę zmierzenia się z techniką karaoke.

Karaoke – odkryłem w 2002 roku w czasie podróży gdzieś między Troyes a Lille. Teraz  i w Warszawie stawało się  już ono powszechne. Szczególnie wiele dyskotek z karaoke powstało nad Wisłą, gdzie kolejny (nb. ostatni) rok święciły triumfy piwne puby nad wodą z dancingami. Stamtąd próbowałem też przyciągnąć młodych ludzi by użyli swojej techniki do rozśpiewania mojej publiczności.

Przecież śpiew polski to osobne zagadnienie. My bowiem jak już o tym na samym wstępie pisałem nie znosimy śpiewać razem. Byle nie w chórze. Że  się posłużę Norwidem, choć jemu o coś innego chodziło:  Śpiewają wciąż wybrani [...]. A ja za autorem Fortepianu Chopina wołałem: – Śpiewajcież, w chór zebrani – Ja? zmięszać mógłbym śpiew

Mieszałem. Nagrywałem płyty. Sam próbowałem intonować kancony.  Niestety z karaoke trudno mi się było dogadać. Teatralne Karaoke miała mi przygotować poznana nad Wisłą Ewa Karpińska. Jednak 27 lipca 2003 lało. Towarzystwo się spóźniło. Wcześniej nie odbyto próby. Spotkałem się z tym innym światem: rzemieślników rozrywki. Myślących przede wszystkim, a może jedynie o kasie. Podejmujących się wszystkiego,  nie wykonujących nic. Potem spóźnienie, bajki o wypadku czy defekcie samochodu. Marzenie o karaoke odleciało w przyszłość. Choć ja szczerze wierzę w ten instrument jako tzw. Techniczny środek nauczania. Gdy wspomnę Grundinga 140 ZK z 1970 roku ( nb. do dziś na chodzie !), czterościeżkowego, na którym starałem się nagrywać moje wokalne próby mając do dyspozycji na jednej ścieżce podkład z liną melodyczną na drugiej możliwość synchronizowania wokalu –  czymże to jest wobec systemu karaoke, który grając muzykę wyświetla zarazem rytmicznie tekst !?  O ileż to lepsze od slajdu, jakim do dziś jeszcze posługują się księża w kościołach. Zasada karaoke to przyszłość i nadzieja na rozwój kultury muzycznej szczególnie tak jak Polacy – głuchych narodów.

Do Karaoke wrócimy jeszcze za rok. Tymaczasem konkurs rozwijał się rytmicznie. Spektakl po spektaklu.

Odbyły się wszystkie planowane Przeglądy Konkursowe w Lapidarium,  przyznane zostały nagrody publiczności. W wyniku głosowań publiczności zgromadzonej w Lapidarium na Przeglądach XII Konkursu Teatrów Ogródkowych: najwyższą ocenę otrzymał:

1.         Spektakl „Ferdydurke ” w reżyserii A.M.Marczewskiego z Teatru Test z Warszawy. Na tak głosowało 78 osób, na nie 1. Pozytywna ocena wyraziła  się 98,76 % aprobatą. W związku z tym spektakl został zaproszony do konkursowej części festiwalu i otrzymał Nagrodę Publiczności w wysokości 2500 zl

2.         Drugie miejsce otrzymał spektakl „Audiencja czyli III raj eskimowsów” Bogusława Schaffera” Bałtyckiego Teatru Dramatycznego z Koszalina z 97,67 % aprobatą, gdzie spektakl spodobał się 43 widzom, a 1 uznał go za zły. W związku z tym spektakl  zaprosiliśmy do konkursowej części festiwalu i przekazując Nagrodę Publiczności w wysokości 1500 zł

3.         Trzecie miejsce przypadło spektaklowi „Mistrz Pathlin” z warszawskiego Teatru Pewna Grupa, który zaakceptowało 96,40 % widzów: 111 osobom spektakl podobał się, odrzuciło go 4. W związku z tym spektakl awansował do konkursowej części festiwalu z Nagrodą Publiczności wartą 1000 zl.

W ciągu  ośmiu  niedziel przeglądu i calego  ostatniego finałowego  tygodnia sierpnia (15 dni)  odbyło się  dwadzieścia pięć spektakli [1]

Od dwudziestego czwartego sierpnia impreza przeniosła się do Doliny Szwajcarskiej. W niedzielę 24.VIII przy współpracy Teatru Makata i Poznańskiego Studia Teatralnego „Próby” zrealizowana została II Parada Dionizyjska.

Mirandolina ( Teatr Ptak z Ivanova)

II Parada Dionizyjska (Teatr Makata)

Kilkaset osób po przedstawieniu „Audiencji”, które jako ostatnie odbywała się w Lapidarium,  w asyście policji przemaszerowało z flagami, ze szczudlarzami, ze śpiewem i muzyką: z Lapidarium Rynkiem Staromiejskim , Traktem Królewskim aż po róg Alej Ujazdowskich i uliczki Chopina – do Doliny Szwajcarskiej. Tu czekali na nas zeszłoroczni zwycięzcy. Przybyli z Ivanova – Rosjanie. Była niedziela więc o piątej Rosjanie w trupie Teatru Lalkowego ( kukolnego) pokazali już dzieciom spektakl  „Wiedźmy” w reż. W.Buhajewa, zaś na dziewiątą wieczorem w zespole Teatru Ptak mieli przygotowany przedkonursowy pokaz „Mirandoliny ”Carlo Goldoniego w reżyserii Siergieja Szawarzyńskiego.

Od poniedziałku zaczęły się już codzienne oceniane przez ponad tydzień przez Jurorów KONKURSOWE PRZEDSTAWIENIA. Złożyły się na nie spektakle wybrane przez publiczność Lapidarium oraz wcześniej zakwalifikowane przeze mnie inscenizacje.[2]

Każdego wieczoru w tym ostatnim tygodniu frekwencja oscylowało od 47 (minimum) do 150 osób.  W  Paradzie Dionizyjskiej wzięło udział około 400 osób.  Oznacza to, że w całej Imprezie wzięło łącznie udział około 3000 osób

Anna Retmaniak i Krzysztof Rau w jury XII KTO (2003)

Partnerami tegorocznej edycji było Stowarzyszenie na rzecz Integracji organizujące m.in. Festiwal Zdarzenia w Tczewie oraz Stowarzyszenie Makata realizujące akcje Zbliżenia w Płocku i w Ciechanowie. Pomoc tych partnerów była szczególnie ważna dla realizacji Parady Dionizyjskiej, której koszta w znacznej mierze  zostały zredukowane dzięki   wolontariuszom -  48 osób,  przybyło na warszawską paradę z Poznańskiego Studia „Próby” działającego przy Centrum Zamek.

Całkowity koszt wyniosł -154 000, 00.zł w tym koszty pokryte z uzyskanej dotacji Miasta  (w zł):  to 150 000,00 zł ( już tylko 4 000 dał Sejmik Wojewódzki). Tegoroczny budżet imprezy Ad 2003 był zatem mniejszy o 26 000,00 PLN w porównaniu do budżetu ubiegłorocznego. Pokazałem jednak tyle samo imprez obniżając koszta koncertu finałowego. Zrealizowałem  też kosztowniejszą niż w poprzednim roku  i bardzo udaną „Paradę Dionizyjską”.

Koszta stałe imprezy pozostały przecież niezmienne. Dokumentowany tzw. wkład własny Fundacji, która środków własnych nie posiadała, to w istocie  wynik zainwestowania  środków przeznaczonych na  koszta pośrednie. Dokonano tego  kosztem obsługi biurowej sekretariatu Konkursu Teatrów Ogródkowych.Kosztem, powiedzmy to wprost –  znacznego obniżenia standardu i jakości prac sprawozdawczych, public realations i marketingowych.

CDN. CXIV – Rozmiar klęski.xls


[1] Występowali

06-lip      „Ferdydurke”,Witold Gombrowicz, reż.A.M. Marczewski, Studio Test z  Warszawy

06-lip      godz.20:30 „Maquina Infernal” . M. Lovry , reż. Marek Ciunel, Grupa Teatralna Bez Ziemi z Białegostoku

13-lip,  „Mistrz Pathlin” , spolszczył A.Polewska, pewna grupa z Warszawy

20-lip „Jak zarobię 200 zł”, M.Hemar i inni, reż. Ż.Karasińska-Fluks ,Teatr „13 Muz” ze Szczecina

20-lip      godz.20:30, „Miasteczko Cud, A.Osiecka, Teatr Instekty z Warszawy

27-lip „Atlantikon” L.K,Mouflages, Grupa Muflasz z Gdyni.

27-lip      godz.20:30  „Idiota” N.Pawłowa, reż. A.Jaskulski,Teatr TeArt  z Białogardu

03-sie      „Scenariusz dla trzech aktorek”, B. Schaeffer, reż. B.Semotiuk,Teatr Syrena z Warszawy

03-sie      ,godz.20:30 „Bardzo Dobry”, scen.i reż. A.Talkowski,Kabaret Kuzyni z Krakowa ,Agencja artystyczna „Na boku”

10-sie      ,„Bileterka”, A.Goldflam,  reż. T.Hankiewicz,, Teatr Tradycyjny z Krakowa

10-sie      godz.20:30 „Na pełnym morzu”, Sł. Mrożek, reż. K.Prus, Teatr Jeleniogórski

17-sie      „Kwintesencja” R. Dobrowolski, reż. D.Foulkes, Teatr 2 Strefa z Warszawy

24-sie      „Audiencja czyli III Raj Eskimosów”,B.Schaeffer,  reż. B.Semotiuk, Bałtycki Teatr Wybrzeże z Koszalina

[2] „Mede- moja Sympatia” J.Przybory, reż B.Żyłkowski, Studio Teatralne Próby z Poznania

„Audiencja czyli III Raj Eskimosów”,B.Schaeffer,  reż. B.Semotiuk,     Bałtycki Teatr Wybrzeże z Koszalina (II Przedstawienie wybrane przez publiczność)

„Mirandolina”C.Goldoni, reż.S.Szawarzyński, Teatr Ptak z Ivanovo – Rosja

„Bardzo Dobry“, scen.i reż. A.Talkowski Kabaret Kuzyni z Krakowa ,Agencja artystyczna „Na boku”                 speklakl odwołano z powodu złej pogody

„Miasteczko Cud, A.Osiecka, Teatr Instekty z Warszawy

„Scenariusz dla trzech aktorek” B. Schaeffer, reż. B.Semotiuk ,Teatr Syrena z Warszawy

„Na pełnym morzu”, Sł. Mrożek, reż. K.Prus, Teatr Jeleniogórski

„Ferdydurke”,Witold Gombrowicz, reż.A.M. Marczewski, Studio Test z  Warszawy

(I Przedstawienie wybrane przez publiczność)

„Mistrz Pathlin” , spolszczył A.Polewka, pewna grupa z Warszawy

(III Przedstawienie wybrane przez publiczność)

„Dwanaście Godzin z Życia Kobiety”, W. Młynarski, muz. J.Derfel – reż. A. Poniedzielski , Teatr Powszechny z Łodzi

Rozdz.CXII – Z ducha tańca

wtorek, 9 Marzec 2010

Pewna Grupa z Warszawy - Mistrz Pathelin ( spektakl w Dolinie Szwajcarskiej

Wróciłem wprost na XII Konkurs. Był już właściwie przygotowany. Skromniej niż przed rokiem. Dużo skromniej niż dwa lata wcześniej. Bo i pieniędzy było w sumie o ponad 20 tysięcy mniej niż przed rokiem. Wystartowałem więc w tym 2003 roku dopiero 6 lipca. W tym roku także w Lapidarium, które pod swoją kuratelę przejął już stanowczo Sebastian Lenart ze Staromiejskiego Domu Kultury.

Wracając do naszych baranów. Wróciła sprawa miejsca. Do Doliny Szwajcarskiej byłem przywiązany ale przecież nie mogłem tak w kółko tkwić pod namiotami. A czułem, że przeciwciała są dużo mocniejsze. No i z pieniędzmi wcale nie było wesoło. W rozproszeniu poprzedniej struktury Miasta wyciągałem od każdego po trochu. Dzięki Krzysztofowi Marszałkowi ciężar sponsorski przesunął się z Dzielnicy Śródmieście na Gminę Centrum ale jeszcze kapał grosik z tzw. Powiatu i z Sejmiku Mazowieckiego. W sumie byłem w stanie zebrać w granicach 180 tysięcy.

Teraz, po reformie, odebraniu dzielnicom osobowości prawnej, likwidacji powiatu i gminy Centrum i stworzeniu w to miejsce jednego Biura Kultury suma 150 tysięcy, którą Urbański zgodził się z oporami podpisać dla fundacji znajomego ( cóż z tego, że Miastu równie dobrze znanego) zdawała się kwotą astronomiczną. Dostałem więc 154 tysiące od „swoich” czyli …. O 26 tysięcy mniej niż w poprzednim roku od „wrażych”.

Czułem, że coś z tym trzeba zrobić. Że musi być jakieś „nowe otwarcie”. Nieco tylko ( co pozytywnie odróżnialo mnie od wielu) okrojona dotacja z przeznaczona była jak w poprzenim raku na wykonanie ogródka jak dotąd: w Dolinie Szwajcarskiej oraz w odrestaurowanym Lapidarium.

Pewna Grupa z Warszawy - Mistrz Pathelin ( spektakl w Lapidarium)

W trakcie XII KTO postanowiłem odarte przez Sebastaiana z całego swego wdzięku Lapidarium wykorzystać jako platformę reklamową dla Doliny Szwajcarskiej.

II Parada Dionizyjska - sierpień 2003 (XII KTO)

Skupiłem się na Paradzie Dionizyjskiej. Już drugiej. Nie było  więc powodu by nie została lepiej zorganizowana. Zgłoszeń było, wiele a wśród nich teatr tańca z Poznania. Wsiadłem w samochód, z rowerem na bagażniku i pojechałem na Maltę. Poznałem tam naprawdę nawiedzonych tańcem ludzi: Martynę i Piotra Bańkowskich i ich wspaniale roztańczoną młodzież. “Medea – moja sympatia” nazywał się spektakl, który zaprosiłem na otwarcie klasyfikowanej przez jury części konkursu.

A zaprosiłem także po to by mieć tłum zdolnych statystów do przedefilowania z Lapidarium do Doliny w niedzielę sierpniowym wieczorem. W Warszawie to niemozliwe. Po pierwszy każdy jest na urlopie. Po drugie – wpierw pyta o kasę. Przecież zadzwoniłem do Andrzeja Niemirskiego, o którym wiedziałem, że przedstawił Miastu podobny projekt:  Teatralne Parady wszystkich teatrów na wozach. Zaproponowałem współpracę. Wspólne szukanie sponsorów. Nie był tym zainteresowany. Zwróciłem się do Darka Sikorskiego aktora zatrudnionego w niedawno pwstałym Domu Kultury Śródmieście ( jeszcze nie wiedziałem, że za kilka miesięcy przyjdzie mi zostać jego szefem) i on także nie dysponował młodzieżą ( nawet tą z Lata w Mieście) by wzmocnić liczbowo Paradę.

Piotr Bańskowski

Martyna Bańkowska

Baniak jednak potrafi.  ”Baniak” czyli   Piotr Bańkowski to  tancerz, pedagog, ale przede wszystkim choreograf poznańskiego Teatru Tańca Zakręconego, artysta. Swoją przygodę z tańcem rozpoczął w 1984 roku, jak sam mówi – to właśnie wtedy powiedział sakramentalne „tak”. Niebanalny, zabawny, o niecodziennym wyglądzie i stylu bycia, człowiek, który cały jest tańcem

Mówi o sobie w wywiadzie dostępnym w internecie: Kim jest Piotr Bańkowski? -  Na pewno zwariowanym ‘old schoole’m', który bawi się swoją pracą. Moją pasją jest tworzenie, budowanie projektów artystycznych o różnym zabarwieniu. Teraz wróciłem do swoich korzeni, czyli kultury hip-hop i w niej odkrywam siebie na nowo…  Gdzieś po drodze przygody z tańcem zajmowałem się też innymi dziedzinami sztuki tanecznej np. współczesny rap dance. Próbowałem też aktorstwa, śpiewu, studiowałem muzykę, wszystko to jednak kierowało mnie w stronę tańca.

Baniak ma jeszcze znakomitą żonę – Martynę , z którą razem  pracują. Znaleźliśmy szybko wspólny język i krótko mówiąc udało mi się ściągnąć do Warszawy za jakiś symboliczny grosz (zwrot kosztów autobusu i noclegi) tłum roztańczonej młodzieży.

Do nich dołączył Artur Lis. Założyciel towarzystwa teatralnego Makata, z którym poznali mnie Konsekwentni.

Artur to świetny aktor plenerowy, aranżer ale i młody biznesmen. Umie starać się o środki unijne. Realizuje prejekty

Artur Lis (2003)

międzynarodowe. Myślę, że z czasem osiągnie pozycję nie mniejszą od obecnego króla polskich plenerów
– Jerzego Zonia z krakowskiego teatru KTO ( zbieżność skrótów z Konkuresm Teatrów Ogródkowych niezamierzona ale też nie nadużywana chyba nadto przeze mnie). Tak więc zaczął się dwunasty przegląd. Późno i spokojnie. Tak jak jedenasty.

Artur Lis na Frascati ( 2005)

Siedziałem na wsi z dziewczynkami. Na niedzielę zjeżdżałem  do miasta. Tu tylko należało zadbać o kilka plakatów, sprawdzić czy goście zakwatrerowani, jeszcze kotyliony „Braw” i „Klap”. Programy w formacie A-4 składny moim zwyczajem na pół do postaci broszuki  w Verso drukowałem ze sporym wyprzedzeniem. Słowem rutyna.

CDN – Rozdział CXIII –  Karaoke czyli wspólne śpiewanie