Rozdz.XXXIV. Stygmat obcości

Między siedemdziesiątym szóstym, a osiemdziesiątym szóstym – dokonywał się wielki powrót. Sporo konwersji. Najbardziej spektakularna Kostki Geberta, który w podziemiu publikował jako Dawid Warszawski. Ale pamiętam też przebudzenie Kasi Hanuszkiewiczowej, córki Adama i Zofii Rysiówny. Wydano „Dzienniki”: Czerniakowa. Jarek Rymkiewicz w podziemnym wydawnictwie wydał „Umschlag Plazz”, który przeczytawszy zrozumiałem, że przez lata nic nie wiedząc w tym miejscu uczyłem  się wręczać pierwsze łapówki i tankowałem kartkową benzynę.
Na Muranowie

Na Muranowie

Mieszkałem wtedy najpierw na Chłodnej u zbiegu z Białą,

potem na Nowolipkach w jednym z tych domów wznoszących się na zwałowanych gruzach.

Nagle uświadomiliśmy sobie jak mało wiemy o tym co się w tej przestrzeni działo, że nie wiedzieć czemu:

„Krew piaskiem przysypano, ślady uprzątnięto

I wapnem sinym czysto wybielono ściany

Jak po zarazie jakiejś lub na wielkie święto”

jak- śpiewał Antoni Słonimski, w „Elegii”

Więc wszyscy byliśmy ofiarami tamtego ustroju. Ustroju zacierania pamięci i podszywania się. Ci co przeżyli mówili, że wszyscy zginęli. Nawet nie przyznawali się do tego, że sami  ocaleli. Zmienili nazwiska, ukrywali pochodzenie. Moi koledzy tak jak Sahibek swoją tradycją domową byli nagle i nieoczekiwanie zaskakiwani. Nagle zdaliśmy sobie sprawę, że tak naprawdę nic nie wiemy o tych co odeszli. Byli abstraktem skremowanych liczb.

Teraz zaczynano przypominac sobie konkrety. Dostałem do recenzji wewnętrznej z Czytelnika „Chanukowe Świece” czyli Pamiętnik Esterki Antoniego Reńskiego, który pozytywnie przeze mnie zaopiniowany doczekał się publikacji we wczesnych latach 90’tych. Spacerując Karmelicką w stronę basenów na Inflanckiej trudno było zapomnieć o ostatniej „wycieczce”  dzieci z korczakowskich sierocińców, o samobójstwie Czerniakowa, o śladach po Warszawskiej Karuzeli. Jakoś to wszystko zbiegło się ze Stanem Wojennym. Bo Stan Wojenny okazał się tak naprawdę czasem prawdy. Zaczęto mówić i o AK i o Katyniu i o procesie szesnastu,  i o odtransportowanych z Placu Muranowskiego – o wszystkim o czym tak długo milczano.

Patrzyłem na zieleń za oknami wewnętrznego podwórka z trzepakami i stolarniami,  gdzie swe dywany wywieszali i bieliznę bardzo z wiejska suszyli liczni jeszcze potomkowie budowniczych Muranowa. Zapuszczałem wzrok w głęboki wykop ( blisko 20 lat zresztą budowanego) drugiego pawilonu Pałacu Mostowskich, zastanawiając się czy patrzę na strukturę cel, które jeszcze kiedyś niczym mieszkańcowi Zamku If przyjdzie mi pazurami rozrywać. Brałem sukę   (pudliczkę), szliśmy demonstrować pod ten Pałac rysując na brudnych szybach samochodów literę S z kotwicą, a spod tych zarośli, zza węgła stalinowskich kantyn wyglądały ku mnie duchy.

I te duchy zaczynały mówić swoim językiem. Domagały się pamięci. Potępiały zbrodniarzy. Lecz przypominały też, że ci ocaleni mądrzejsi, inteligentni, wielomówni  bracia, którzy wyparli się wiary, tradycji i języka, którym z pochodzenia pozostała jedynie solidarność uciekinierów, którzy starają się zapomnieć o swych pozostawionych gdzieś pobratymcach i zwieść tych, wśród których żyją –  są oszustami, a może nawet zaprzańcami.

I choć można zrozumiec ich traumę, lęk  a nawet cynizm – to jednak budzący nas świadkowie niepamięci przywoływali wspomnienia tysięcy prześladownych i  wytrzebionych  narodów i ludzi: Jaćwingów, Prusów, mieszkańców Wandei,  wzywanych przez Herberta obrońców Dalaj Lamy, Kurdów,  Afgańskich Górali. Tych, których w pień wycinano, gdyż mimikrę mieli za godną bezwzględnego potępienia.

Dla ludzi, którzy wypierają się przeszłości nie ma miejsca ani wśród zmarłych braci ani wśród żyjących towarzyszy.

Tak więc odzyskiwaliśmy naszą przeszłość. Zaczynaliśmy się rozpoznawać. Pytać o pochodzenie. O cenę naszego życia. O wierność. Rozróżniać kto swój, a kto obcy. Bo przez trzydzieści lat znaczna część społeczeństwa polskiego pokolenia Kolumbów nie wyszła faktycznie z konspiracji. Dopiero, gdy ukształtowało się Pokolenie Solidarnosci niektórzy dziadkowie wyznawali wnukom kim są, gdzie leży zakopana jeszcze w 44 czwartym broń, pod którą klepką znajdą chowane na czarną godzinę złoto, gdzie skrywa się szlachecki rodowód, akt własności fabryki czy Chanuki Srebrzone.

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.