
______________________
Jeszcze Filip – fizyk w Moskwie,
Dziś nagrody różne zbiera
Jeździ kiedy chce – do Polski.
Był przyjęty przez Premiera.
Ile razy słuchałem tego fragmentu „Naszej Klasy” Jacka Kaczmarskiego wspominałem Saszkę Gurjanowa. Mieszkał niepodal i mnie i Jacka Kaczmarskiego, który na Polnej, ja na Armii Ludowej, a Saszka na Litewskiej się chował. Jedna wieś! Jazdów w Warszawie. Czy Jacek też znał Saszkę czy Filip to postać uniwersalna ? – Już nigdy się nie dowiem.
Saszka urodził się w Moskwie w ’50 roku jako syn inżyniera Edmunda Goldzamta, Polaka, który uciekł przed faszystami do Moskwy i tam studiował architekturę. Ożenił się z panią Gurjanow , Rosjanką studiującą architekturę i … około 52 roku przyjechali do Polski – Goldzamt miał za zadanie nadzorować Sygalina – naczelnego architekta Warszawy. Pamiętam jak w jakimś 63 czy 64 roku dziesięcioletnia Ania – urodzona już w Polsce siostra Saszki pokazuje mi ogromny czerwony album w płótnie, a tam marzenia jej Ojca – jak miał wyglądać Plac Na Rozdrożu, estakady spadające ku Wiśle. Wszystko monumentalne, klasycystyczne – synkretyczne.[1]
Działalność Edmunda Goldzamta do chlubnych raczej nie należała. Można go z całą odpowiedzialnością nazwać rusyfikatorem. Choć … kiedy popatrzymy dziś na znienawidzony Pajac czy bloki przy placu Konstutytucji i porównać je przyjdzie z budowanymi na francuskich wzorach za Gierka mrówkowcami z Fabryk Domów, np. za Żelazną Bramą …
Pierwszy raz wspomniałem Goldzamta w Normandzkim Breście. Mieście zmiecionym przez aliantów podczas inwazji w 45 roku z powierzchni ziemi. Brzmi mi w uszach „Barbara” Jacquesa Preverta w wykonaniu Yves Montanda:
Il pleut sans cesse sur Brest
Comme il pleuvait avant
Mais ce n’est plus pareil et tout est abîmé
C’est une pluie de deuil terrible et désolée
Ce n’est meme plus l’orage
De fer d’acier de sang
Tout simplement des nuages
Qui crevent comme des chiens
Des chiens qui disparaissent
Au fil de l’eau sur Brest
Et vont pourrir au loin
Au loin tres loin de Brest
Dont il ne reste rien.
______________________________
Co się w luźnym przekładzie tłumaczy:
______________________________
Pada ciagle tak samo na Brest
Choć już inaczej jest
Skoro wszystko przepadło.
Pada tak żałobnie tak strasznie
Tak rozpaczliwie.
To już nie te rozbryzgi,
Broni na krwistym żeliwie,
To tylko smętne chmury,
Które jak psy zdychają
Psy, co z prądem od Brestu,
Płynąc się rozkładają
Daleko, daleko –
Za rzeką.
Od Brestu, po którym –
Ani gestu !
Tak jak i po przedwojennej Warszawie. - Ewakuowany przed bombardowaniem w trakcie desantu na Normadię, Brest odbudowali następnie Francuzom – Amerykanie . Mnie miasto to w największym stopniu przypomina … Nową Hutę. Tak naprawdę “socrealizm” był wspólną postcourbierowską architekturą lat czterdziestych, a problem krajów socjalistycznych polegał nie na tym jakie stawiano mury, lecz czym potem te mury oddychały, jakie biło w nich serce.
Architektura Goldzamtów, Dworakowskich, Sygalinów to była architekturą projektu, a nie wykonania, pomysłu a nie funkcji. To były dzieła ideologii, a nie praktyki. Jednak pokazana mi przez Anię Gurjanowę książka na długo widać zapadła w mojej pamięci. Czuło się w tych rysunkach pasję i wizję. I marzenie !
Marzenia prysły w ’68 roku. Koledzy z harcerstwa rozpierzchli się po świecie. O Segiuszu Frenklu i Jurku Sarneckim wspominałem. Znikł także Włodek Pszenicki. W Stanie Wojennym zostanie szefem polskiej sekcji BBC, a potem i całej londyńskiej radiostacji.
A Gurjanow ? Po maturze, którą zrobił w zacnym liceum Reytana w Warszawie Saszka oświadczył, że wyjeżdza do Leningradu – studiować fizykę i astronomię. Jeszcze wpadał. Przywoził jedwabne pionierki i świeże nagrania Okudżawy z Pieśnią Leningradzkich fizyków na czele.
Zagonim wsie narody w katakomby
S’ wiercha brasim atomnyje bomby
Kak prosta byt’ ab niczom nie znakomym
Sowsiem prostym uczionym – uczionym.
Zniknął Saszka. A gdy zacząłem o nim pisać postanowiłem sprawdzić, co się stało z tym pół Rosjaninem, pół Polakiem, który ( choćby się nie wiem jak się wypierał – nie uwierzę) – przed polską ksenofobią i nienawiścią do Rosjan zbiegł po ojcowskich śladach do Matuszki Rosji. W odróżnieniu od polskich pobratymców miał bowiem radziecki paszport, z którym nie można było emigrować na Zachód. Odnalazłem Saszkę w Internecie. Po raz pierwszy dostrzeżony, gdy ( dzis ma już swoją notkę na polskiej Wikipedii): „16 kwietnia 2005 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski złożył wieniec upamiętniający 65. rocznicę Zbrodni Katyńskiej na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.
Po uroczystościach przed Grobem Nieznanego Żołnierza Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski wręczył w Pałacu Prezydenckim ordery i odznaczenia obywatelom polskim – członkom Federacji Rodzin Katyńskich oraz obywatelom Rosji i Ukrainy, którzy swoją działalnością przyczynili się do ujawnienia prawdy o Zbrodni Katyńskiej i upamiętnienia jej ofiar.
Odznaczeni zostali: (m.in)
KRZYŻEM KAWALERSKIM ORDERU ZASŁUGI RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ – Pan Aleksander GURIANOW,
Zwracając się do zebranych Stanisław Jankowski powiedział m.in.:
W imieniu Federacji Rodzin Katyńskich, w imieniu wszystkich, którym jest bardzo drogie słowo Katyń – dziękuję. Piętnaście lat temu z przejęciem większym niż dzisiaj, bo Moskwa, bo kilometr od Kremla mówiłem o Katyniu, a zdjęcia przygotowane przez Rodziny Katyńskie w Krakowie wisiały na wystawie. Byliśmy bardzo dumni wszyscy z polskiej delegacji, że możemy te zdjęcia prezentować. Te zdjęcia, żeby nas nie narażać na kłopoty kiedy jechaliśmy jeszcze do Związku Radzieckiego, przewiózł Pan Aleksander
Gurianow.”

Ot ! Historia ! Wychowany w Polsce syn rusyfikatora, który praktycznie musiał uciekać z pierwszej przybranej Ojczyzny, gdy zaczyna się wolność narodowa - we własnym kraju staje się – “polskim dysydentem” !
Jan Strękowski w wydanej w 2003 roku książce „Polska w oczach cudzych” dowiedział się od Saszki tyle: „Moja teza jest taka, że wszyscy o wszystkim wiedzieli. Ja to odnoszę również do siebie, bo też właściwie twierdziłem, że o niczym nie wiedziałem. Ale kiedy sobie przypominam, to widzę, że w gruncie rzeczy o wszystkim wiedziałem. O Katyniu wiedziałem od wczesnego dzieciństwa, bo już wtedy ktoś mi o tym powiedział, ale odrzucałem tę prawdę. I myślę, że ludzie, w latach 30, podczas Wielkiej Czystki wiedzieli. Lecz nie można było z tym żyć przyznając się przed sobą, że wie się, co się dzieje i nic z tym się nie robi. To jest mechanizm samookłamywania się.”.
Dowiedział się fizyk i zaczął liczyć polskie trupy na sowieckiej ziemi. Jakby z Ducha Pana Cogito o potrzebie ścisłości:
” wchodzi
na najwyższy chwiejny
stopień nieokreśloności
jak trudno ustalić imiona
wszystkich tych co zginęli
w walce z władzą nieludzką
dane oficjalne
pomniejszają ich liczbę
raz jeszcze bezlitośnie
dziesiątkują poległych
a ciała ich znikają
w przepastnych piwnicach
wielkich gmachów policji”.
Odnalazłem Saszkę przez rosyjskie stowarzyszenie ”Memoriał” i oto co mi, odpisał:
„ Nigdy nie słyszałem, żeby tata projektował Park Frascati. Co najwyżej mógł wysuwać jakieś pomysły w swojej książce z 1955 (czy 1956?) roku. Zdaje się, że ta książka nie cieszy się w polskim środowisku architektonicznym zbyt dobrą sławą. Przyznaję ze wstydem, że sam jej nie przeczytałem. Ale dom Smolna 9 (i jednocześnie dom Smolna 15) autentycznie zaprojektowali moi rodzice jakieś 45 lat temu.”
A potem – w tym domu, z jednej strony ja do niedawna pod 9-tym kierowałem domem kultury, a z drugiej nasz kolega z harcerstwa Włodek Frenkiel pod 15-tym Tago & Cash – prowadzi…
[1] ( Realizm socjalistyczny szczególne miejsce w systemie sztuk wyznaczał architekturze. Również Bolesław Bierut uznawał architekturę za niezwykle ważny element ideologii. W rozmowie z Edmundem Goldzamtem Bierut miał powiedzieć, że partia interesuje się architekturą dlatego, że jest ona „szczególnie doniosłą formą ideologii, a ideologia nie może być partii obojętna. Ideologia to postulowanie pożądanych na przyszłość wartości, rysowanie obrazu przyszłości. A architektura z samej swej istoty kształtuje zabudowę przeznaczoną na długie trwanie. Ideologia znajduje w architekturze wspaniałą formę swego ucieleśnienia. Jakże lepiej możemy przedstawić nasze cele jak nie za pomocą panoram i modeli nowych miast. A obraz przyszłości jest orężem ideologicznym”.37
Edmund Goldzamt relacjonujący stanowisko Bieruta, stał się w 1949 roku ważnym łącznikiem między środowiskiem polskich architektów, niezbyt zorientowanych w wymaganiach politycznych dysponentów, a sowiecką praktyką realizmu socjalistycznego, którą poznał podczas wieloletniego pobytu w Kraju Rad. Goldzamt uchodząc w 1939 roku przed Niemcami znalazł schronienie w ZSRR i tam rozpoczął studia architektoniczne. Bardzo duży wpływ wywarł na niego (to historyczny przypadek) znany nam z publikacji w „Architekturze i Budownictwie” Anatolij Żukow, pod kierunkiem którego się kształcił. Do Polski trafił dzięki inicjatywie Józefa Sigalina – naczelnego architekta Warszawy, który na przełomie lat 1948-1949 przebywał w Moskwie. Oficjalnym celem wizyt było zamówienie schodów ruchomych dla trasy W-Z, nieoficjalnym miało być uzyskanie poparcia architektów radzieckich dla koncepcji odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. Goldzamt pośredniczył w nawiązaniu kontaktów ze środowiskami radzieckich architektów, którzy na specjalnie zorganizowanym wieczorze dyskusyjnym, jednogłośnie poparli ideę odbudowy zamku. Według świadectwa Goldzamta, Sigalin mówił o krytycznym stosunku do architektury funkcjonalizmu, o „burzeniu się przeciwko ortodoksyjnym funkcjonalistom” i wyczuwalnym w atmosferze politycznej nowym podejściu do zadań architektury. „We mnie” – stwierdza Goldzamt – „znalazł obkutego rozmówcę. Przedstawiłem mu teorię realizmu socjalistycznego, którą poznałem podczas studiów w Moskwie. Ja to muszę mieć, towarzyszu Mundku – powiedział Sigalin. Pamiętam tę noc, gdy siedziałem i pisałem. Napisałem mu elaborat.”38 Referat Goldzamta, po akceptacji na najwyższych szczeblach, został ostatecznie przedstawiony jako główny tekst programowy na zwołanej w gmachu KC 20 i 21 czerwca 1949 roku naradzie aktywu partyjnego architektów, na której przyjęto realizm socjalistyczny jako „obowiązującą metodę twórczą”.39
Waldemar Baraniewski
MIĘDZY OPRESJĄ A OBOJĘTNOŚCIĄ
Architektura w polsko-rosyjskich relacjach w XX wieku
Z katalogu wystawy „Warszawa-Moskwa / Moskwa-Warszawa 1900-2000″
Tagi: Frenkiel, Goldzamt, Gurjanow, Opis Obyczajów, Pszenicki
[...] przyszło, że „naukowiec nie ma kopać ziemiaków” ! – Oczywiście, wszystko co twierdzi Gurjanow syn Goldzamta to prawda. Z pewnością nie byłoby „okrągłego stołu” bez pieriestrojki – bez radzieckiego [...]