poprzedni pierwszy następny
To był w sumie bardzo miły sezon. Nawet nie szaleńczo pracowity. Repertuar ułożywszy z wyprzedzeniem, mając Kasię Synowiec do pomocy mogłem sporo czasu wakacyjnego spędzić z moimi dziewczynkami ( Kamka miała właśnie 11, Emka 9 lat ) – w naszych podlaskich Ołtarzach-Gołaczach. W Warszawie zjawiałem się w sobotę. Czasem dopiero w niedzielę. Miałem czas by skserować w VERSO u otwartego w piątek, świątek i niedzielę pana Pluteckiego bieżące programy.

Verso na Freta
Zrobić powiększenia plakatów. Czasem dodać kupony do losowania, czy drukowane w formie zakładki regulaminy plebiscytu publiczności wraz z piosenką o teatrach ogródkowych. Wyłożyć folder do sprzedawania.
Folder na XI KTO był pierwszą próbą podsumowania. Przedstawienia poważnej bibliografii, zestawienia spektakli z dziesieciu lat wydarzeń. Zmniejszona do mojego ulubionego formatu A-5 antologia recenzji ogródkowych przygotowana w kilkunastu egzemplarzach na konferencję prasową zorganizowaną w Centrum Prasowym PAI przed Paradą Dionizyjską otwierającą finały XI KTO miała blisko sześćset stron. Bibliografia w folderze: dwa tysiące pozycji. Przedstawiłem w nim też moje marzenia, historię Doliny Szwajcarskiej, moje pomysły biznesowe na jej zagospodarowanie. To wszystko poprzedzone Inwokacją do sponsora mógłby ktoś nazwać transparencją. Spoglądając z perspektywy siedmiolecia trzeba podsumować jako krańcową naiwność, wręcz graniczącą z głupotą.
Zastanawiam się, czy gdybym chciał na tym poprzestać mogłoby tak trwać w nieskończoność ? Jednak nie sądzę. Krzysztof Marszałek powstrzymujący mnie przed marzeniami o wielkim festiwalu, tłmaczył zawsze:
- Ma pan porządną małą, lokalną imprezę. Po co panu jakiś Avignon czy Edynburg ?
No właśnie – po co ? Czemu nie umiałem jak mnie w czasie negocjacji z Miętusem pouczał Marek Borowik poznać swojego “miejsca w szeregu” ? – Czy dlatego, żem taki próżny ? Żem zawsze “poeta” czy o tym wiedziałem czy nie. Że “mediocribus non licet esse poete” ? A może dlatego, że warunki na jakich stworzyłem konkurs nie mogły trwać wiecznie. Uruchomiłem go przy okazji bycia radnym i dziennikarzem Nowej Telewizji Warszawa. Nigdy nie udało pozyskać się hojniejszych od samorządu sponsorów. Mogłem być nim tylko ja sam. I byłem – oddając swój czas i swoje pieniądze ( także te niezarobione), wtedy gdy dane mi było realizować zlecenia dla Komitetu Badań Naukowych, wykładać w Wyższej Szkole Dziennikarstaw czy kierować Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Ale i te prace nie trwały wiecznie. Może dlatego, że nie dbałem o nie tak bardzo, gdy coraz wyraźniej czułem, iż w misji ogródkowej realizuję się najpełniej, że Warszawa każdym oddechem odpowiada, iż czuje potrzebę proponowanego przeze mnie festiwalu. Zamknięte koło.

W Lapidarium 2002
Przeglądy XI KTO zakończyły się pod koniec sierpnia. W sumie obejrzeliśmy z sześćdziesięcioma – stoma widzami w Lapidarium na spektaklu dwanaście spektakli.[1]
W wyniku głosowań publiczności zgromadzonej w Lapidarium na Przeglądach XI Konkursu Teatrów Ogródkowych: najwyższą ocenę otrzymał: Spektakl „Zaliczenie..Lekcja ” Teatru Konsekwentnego z Warszawy. Na tak głosowało 138 osób, na nie 11. Pozytywna ocena wyrażała się 93 % aprobatą. W związku z tym spektakl został zaproszony do konkursowej części festiwalu i otrzymał Nagrodę Publiczności w wysokości 2500 zł.
Drugie miejsce publiczności otrzymał spektakl „Wszystko zależy od Dziadka” Teatru Omnia z Nadarzyna z 93 % aprobatą, gdzie spektakl spodobał się 59 widzom, a 4 uznało go za zły. Otrzymał nominację i Nagrodę Publiczności w wysokości 1500 zł.
Wreszczie trzecie miejsce widzowie przyznali spektaklowi „Jarosy zawsze ten sam”. Był to monogram Wojtka Machnickiego wyprodukowany przez Teatr Syrena. Zaakceptowało 90 % widzów: 92 osobom spektakl podobał się, odrzuciło go 10. Został zaproszony do konkursowej części festiwalu i otrzymał Nagrodę Publiczności w wysokości 1000 zł.
Po obejrzeniu wszystkich spektakli ubiegających się o Nagrodę Publiczności urzeczeni profesjonalizmem, skromnością i artystycznym
polotem spektaklu arbitrzy ( czyli Staszek Górka i niżej podpisany ATK) postanowili zaprosić jeszcze do udziału w konkursowej części Festiwalu spektakl Teatru „Okno” z Białegostoku, który nie został wysoko oceniony przez publiczność z Lapidarium (80 procentowe poparcie dawałoby mu dopiero dziewiąte miejsce). Jednak uznaliśmy go za wart obejrzenia przez publiczność i jury konkursu. Decyzja ta nie pociągała za sobą konsekwencji finansowych i nie uszczuplała sumy przeznaczonej na Nagrody Publiczności.
I zaczął się Konkurs właściwy. Przenosiny z Lapidarium do Doliny postanowiłem uczcić organizując nieznaną dotąd Warszawie: Paradę Teatralną. Nazwałem ją Paradą Dionizyjską. A do jej zorganizowania zatrudniłem zawsze niezawodnego Romka Holca. Aktora i reżysera od trzydziestu już lat związanego z warszawskim teatrem lalka. Także – świetnego organizatora.

Roman Holc
Romka znam jeszcze z harcerskich czasów. Nigdy nie zapomnę jak przed „wieczorkiem zapoznawczo rozpoznawczym” podczas instruktorskiego zimowiska w gdańskim Wrzeszczu, w grudniu nad szumiącym morzem, w jakimś ’71 roku udzielał młodzieńcom błyskawicznej korepetycji tanecznej. Nauczył nas jednego uniwersalnego kroku z półobrotem, którym można dosłownie każdy rytm, dogonić. Sprawdza mi się już 35 lat…
Pracowaliśmy też razem w Teatrze ‘Reduta 77’ gdzie wraz z Pawłem Konicem asystowałem Marcinowi Idzińskiemu późniejszemu spekierowi Radia Wolna Europa.

Marcin Idziński ( w Niemczech dziś ... nie do poznania...)
Romek tam debiutował w spektaklu, w którym nasze nazwiska pojawiły się pod montażem poetyckim „Kanon Polski”. Niezwykłość tego przedstawienie polegała na tym, że pierwszy czas od ucieczki autora „Umysłu Zniewolonego” z PRL cenzura zaakceptowała ( jeszcze przed wyborem Karola Wojtyły na Papieża) pojawienie się na plakacie nazwiska przebywającego od 30 lat na emigracji Czesława Miłosza.
Idziński zgromadził w „Reducie 77” różnorakie typy: od steranego teatralnymi walkami, pamiętającego czasy Nowohuckiego Teatru Skuszanki Waldemara Krygiera, poprzez takich gości jak Paweł Konic, aż po różnych „dziwaków” jak choćby ja – wówczas doktorant Instytutu Filozofii i Socjolologii PAN czy także kończący filozofię Grzegorz Miecugow, który zatrudnił się tu w dziale technicznym. Czy wreszcie ambitnych lalkarzy w rodzaju Romka Holca.
Romek jednak nie dał się uwieść ani konszachtom Idzińskiego z Tadeuszem Łomnickim ( Rektorem PWST i członkiem Komitetu Centralnego PZPR) i Zjednoczonymi Przedsiębiorstwami Rozrywkowymi, które przekształcą jeszcze ten teatr w scenę „Na Rozdrożu” pamiętną tym z kolei, że na niej Jacek Kaczmarski wykonywał pierwszy raz w Warszawie z Gintrowskim i Łapińskim program „Mury”.
Nie uległ też Holc pokusom emigracji. Zasadniczo oparł się nawet telewizji. Odnalazł się w sposób niezwykły w teatrze dziecięcym. Pracuje w Teatrze Lalka nieprzerwane już 20 lat służąc pomocą zawsze, gdy trzeba skłonić do zabawy dzieciaki.
Wyobraziłem sobie kolorowy korowód, w którym powinny brać udział wszystkie obecne w danym momencie w Stolicy zespoły. Jednak pomysł Parady teatralnej narodził się w mojej głowie późno bo chyba dopiero w gdzieś w czerwcu. Dowiedziałem się szybko, że podobną ideę proponował miastu pod nazwą “Wozy Tespisa”, aktor i impresario – Andrzej Niemirski. Oczywiście zadzwoniłem doń z propozycją współpracy ale nie widząc pieniędzy nie był zainteresowany wspieraniem mego czy tworzeniem wspólnego przedsięwzięcia. Jego pomysł polegał na tym by każdy teatr jakimś pojazdem przejechał przez Warszawę. Akcję chciał wykonywać z osadzonym w telewizji Maciejem Orłosiem. Nie to nie. Pobawiliśmy się z Romkiem też sami.
Na razie chodziło mi o czystą promocję. Zatrudniłem więc Monikę Świtaj i Romka Holca, który „wypożyczył” dzieciaki z jakiegoś Domu Dziecka czy Lata w Mieście. Nakupywaliśmy im w zamian cukierków i balonów. Wynająłem dwie dorożki ze Starówki i tak przemaszerowaliśmy wesoło podśpiewując i pokrzykując ( nawet w językach obcych, w których z Moniką się uzupełnialiśmy), zaopatrzeni w kupioną przeze mnie specjalnie na tę okazję tubę elektryczną z Placu Zamkowego do Doliny Szwajcarskiej. Tam na dzieci czekały atrakcje. Jakieś picie, słodycze i spektakl w wykonaniu Holca oraz jego kolegów. W ten sposób – przy wsparciu cały czas w osobie Jakuba Chełmińsiego zachwyconej tym wszystkim Stołecznej „Gazety Wyborczej”, która nas pięknie obfotografowała zareklamowaliśmy przenosiny z Lapidarium do Doliny i samą Dolinę Szwajcarską. Tam od ostatniego poniedziałku sierpnia ruszał już oficjalny, co dzień przez tydzień trwający konkurs oceniany przez całkiem odnowione jury.
Poza Edytą Jungowską udało mi się w tym roku pozyskać: w miejsce przebywającej na urlopie macierzyńskim Doroty Wyżyńskiej – doświadczoną dziennikarkę radiowo-teatralną Anię Retmaniak. Na stanowisko przewodniczącego jury mianowałem Krzysztofa Raua.
Rau to świetny, znany w świecie reżyser i organizator. Twórca białostockiej szkoły lalkarskiej i teatru lalek w Białymstoku. Skądinąd stworzył to wszystko za Gierkowskiej komuny nie gardząc nawet stanowiskiem członka Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Białymstoku, a i w KC pod X Zjeździe PZPR w 1986 roku też zasiadał. No ale czego się nie robie z miłości do kukiełek… Potem, na początku lat ’90 tych był Rau krótko dyrektorem warszawskiego Teatru Guliwer. Próbował zreformować Teatr w Bielsko-Białej, gdzie potworzył trupy aktorskie, którym stwarzał szanse sukcesu podobnego temu jaki odnosi już od początku lat dziewięćdziesiątych jego prywatno-rodzinny Teatr ¾ z Zusna.

Jury 2002 - Jerzy Derfel, Edyta Jungowska, Anna Retmaniak i Krzysztof Rau
Wreszcie wyjeżdżającego na ten akurat ostatni tydzień Staszka Górkę zastąpił w jury – w rzymskim stylu długo przekonywany przez nas do tego zadania w staszkowej saunie z wiązowieńskich Kopek – znakomity pianista, kompozytor, a z czasem jeden z serdeczniejszych przyjaciół Ogródka – Jurek Derfel. Derfel to znakomity pianista. Szczególnie związany zawodowo z Wojciechem Młynarskim i Haliną Kunicką, dla której skomponował do tekstów Wojciecha Młynarskiego music-hall ”Dwanaście godzin z życia kobiety”. To także autor licznych muzyk teatralnych. Szerokiej publiczności Jurek najlepiej jest znany jako akompaniator i kompozytor nieśmiertelnych przebojów Wojciecha Młynarskiego. [2]
Nie będę ukrywał, że ta zmiana jury była kolejną próbą znalezienia osób, które pomogą mi utrzymać mój festiwal. Ułatwią bądź nadanie mu formy instytucjonalnej lub pozyskanie sponsora. Kończyła się wszak dwuletnia ważność decyzji o warunkach zabudowy Doliny Szwajcarskiej. Nikt nie zechciał w nią zainwestować. Sto tysięcy złotych jakie dostałem z Gminy Centrum płynęły w istocie na wypromowanie odrestaurowanego w fatalnym stylu ”Lapidarium” czyli miejsca, które w intelektualnym sensie Sebastian Lenart – szef Staromiejskiego Domu Kultury przy wsparciu Krzysztofa Marszałka odebrał Jackowi Kilińskiemu.
Jeszcze szukałem sponsorów. ( Stąd te wstępne inwokacje do HITa w folderze XI KTO). Zleciłem to zadanie Kasi Synowiec. Pod koniec sezonu zatrudniłem nawet przedstawiającą się jako specjalistkę od marketingu panią Izabellę Pieczykolan. Finansowo znajdowałem się bowiem w coraz bardziej błędnym kole. W przyszłość spoglądałem z coraz większym niepokojem.
Z jednej strony po stracie pracy w Centrum Monitoringu – 2,5 tysiąca złotych ( przewidziane na moje honorarium dyrektorskie) mnożone nawet przez pięć miesięcy pensji od biedy starczało mi na życie. Z drugiej jednak strony pieniędzy na to XI KTO wcale nie było bardzo mało, a wydać trzeba je było wszystkie głównie na honoraria chcąc należycie rozliczyć dotację. Stąd miałem na tych parę dorożek czy występ Edyty Jungowskiej w finale ogródka. Ale przecież cały ten budżet nie starczyłby porządnemu impresario na jedną przyzwoitszą imprezę.
Postanowiłem więc zainwestować w “dział marketingu”. Któremu nawet po skończeniu imprezy aż do grudnia przedłużyłem trwanie. Miały panny przygotować między innymi wystąpienie do założonej przy URM jeszcze przez premiera Buzka, a teraz przezornie przeniesonej pod skrzydła rzecznika praw obywatelskich Andrzej Zola Fundacji “Pro Publico Bono”. Od kilku lat mi mówiono, że ta organizacja mogłaby wesprzeć moje dzieło. Materiały panie przygotowały pilnie i złożyły punktualnie. Dziś ślad po nich znajdziecie w internetowej bazie inicjatyw obywatelskich: ma znak B18. Jednak poza tym nie dostrzeżono mojej inicjatywy. A do innych efektów marketingowych mogę dodać jedynie gwałtowny wzrost rachunków telefonicznych w lokalu na Wilczej skąd panie rozsyłały faxy do potencjalnych sponsorów… Tak więc zakończył się XI Ogródek.
Jak zwykle bogaty repertuar. Po dwa spektakle dziennie. Po raz drugi przybyli Rosjanie z Iwanowa, pokazał się Adam Walny. Na przedstawieniach było pogodnie i publiczności sporo. W sumie zobaczyliśmy dziesięć spektakli[3].

Konsekwentni: Agnieszka Czekierda i Adam Sajnuk
Narody zaś otrzymali:
- Kabaret Moralnego Niepokoju za przedstawienie „La granda Maniana”: Wielką Ogródkową w wysokości – 6000 zł
- Teatr „Okno” z Białegostoku za przedstawienie „Romans Perlimplina i Belissy” – Dużą Ogródkową w wysokości -3500 zł
- Teatr „Koło” z Warszawy za przedstawienie „Miłość do trzech pomarańczy” - Małą Ogródkową w wysokości – 2500 zł
Jeszcze dwa równorzędne wyróżnienia przyznano:
a) Teatrowi Własnemu Stanisławiak z Chorzowa za spektakl „Ogród Miłości” w wysokości 1500 zł
b) Teatrowi Konsekwentnemu z Warszawy za spektakl „Zaliczenie. Lekcja” w wysokości 1500 zł
Konsekwentni zostali więc w ten sposób podwójnym Laureatem zarówno uwielbiającej ich młodzieżowej publiczności jak i szacownego jury.
W oczekiwaniu na werdykt wystąpiłem wraz z zespołem „Pod Górkę” z ilustrowaną ogródkowymi piosenkami i parafrazami muzyczną opowieścią o naszych dziesięcioletnich zmaganiach.

Trio: ATK & Górka & Machnicki
Trzeba było wszak gościowi finału dać czas by poawanturował się w Jury. Narada z udziałem Edyty była ponoć wyjątkowo burzliwa. Jednak dama postawiła na swoim po czym zgodnie z planem o godz.21:00 przedzierzgnęła się w „Gotującego się psa” racząc zebranych spektaklem muzycznym w reżyserii Rafała Sabara.

Edyta Jungowska - Gotujący się pies
„Jury podziękowało Organizatorom za sprawne przeprowadzenie Festiwalu, stworzenie niepowtarzalnej atmosfery służącej dobrze sztuce teatru i warszawskiej publiczności”.
No i po jedenastym Konkursie. Przed nami znowu niepewne. Nadchodziła przecież kolejna zmiana władzy. Przygotowanie do akcesji unijnej. W sumie napięcie i nadzieje. Postanowiłem ostrzej wziąć się do pracy. Jako, że panie nie odniosły sukcesu marketingowego pomyślałem by zawalczyć o pieniądze z Unii Europejskiej.
Wykonaliśmy ogromną pracę przygotowania projektu wystąpienia o środki unijne. Opisałem imprezę, zebraliśmy dokumentację. Wszystko pod hasłem łączenia europejskich Dolin Szwajcarskich. W internecie znalazłem Doliny Szwajcarskie w Paryżu, Troyes i Miellen pod Koblencją. Telefonowaliśmy, rozmawialiśmy z afiliowanymi w Polsce zagranicznymi instytutami kultury. Z Francuzami, Austriakami, Węgrami, Duńczykami, Włochami. Nic to nie dawało. W porywach byli skłonni częściowo sfinansować przybycie jakiegoś zagranicznego zespołu do Warszawy. Doświadczenia z zaproszonymi jeszcze na Mariensztat z polecenia przez Międzynarodowego Instytutu Teatralnego (ITI) Finami przekonały mnie jednak, że nie wiele to daje, średnio odpowiada publiczności i wcale nie gwarantuje podwyższenia poziomu. Co najwyżej można sobie dopisać nobilitujący przymiotnik międzynarodowy. Tu jednak jestem skromniejszy. Wolę przyzwoitą narodowość niż byle jaki internacjonał.
No tak – przecież projekt unijny powinno złożyć przynajmniej trzech narodowych partnerów. Postanowiłem zagrać ostatnią kartę. Przygotowawszy projekt najlepiej jak umiałem zainwestowałem w tłumaczenie, zgrałem wszystko na płyty. Przygotowałem nawet efektowaną wizytówkę na CD wielkości karty kredytowej. Wymusiłem z Paniami Kasią i Joanną na instytucie Goethego i Kultury Francuskiej by jakoś wstępnie zaanonsowano mnie w Miellen i w Troyes … Wsiadłem w Tipo i … ruszyłem w świat.
CDN – Palant na Palatynacie – Opis Obyczajów, r. C
[1] 07-lip „Wszystko zależy od dziadka”,Iwona Pawłowicz, reż.Witold Skaruch; Teatr Omnia z Nadarzyna k/ Warszawy
14-lip „Moralność Pani Dulskiej” G.Zapolska, reż. Sylwester Biraga ; Teatr 2 Strefa z Warszawy
14-lip godz.20:30 „Dusza uprzykrzona”; Towarzystwo petersburskich artystów (Petersburg, Rosja);
21-lip Romans Perlimplina i Belissy wg.Lorki, reżyseria Krzysztof Zemło; Teatr „Okno” z Białegostoku
21-lip godz.20:30 „Być albo nie być”, scen. i reż. Marek Bartkowicz,; Teatr „Atlantis” z Warszawy
28-lip Kaczo,byczo,indyczo, Bogusław Schaefer, reżyseria Edward Żentara; Teatr im.St.Żeromskiego z Kielc
04-sie „Zaliczenie.Lekcja” K.Zanussi, E.Ionesco; Teatr Konsekwentny z Warszawy
11-sie „Ciało”scen. i reż.Janusz Janiszewski,; Teatr Uhuru z Gryfina
18-sie „Opowiadanie o Zoo” E. Albee,opieka art.A.Makowiecki; Teatr Epizod z Wrocławia,
18-sie godz.20:30 „Jarosy mniej znany” scen. i reż. Tadeusz Wiśniewski; Teatr Syrena z Warszawy,
25-sie „Rozmowa na gościńcu” I. Turgieniewa, reż. Jacek Sut; Agencja artystyczna „Na boku”
25-sie godz.20:30 „Portret młodego aktora” scen. i reż. M. Szyszka, Grupa przeds. teatr. i film. z Warszawy
[2] Takich jak: skomponowane przez Jerzego Derfla do tekstów Wojciecha Młynarskiego: Co By Tu Jeszcze… , Moje Ulubione Drzewo, Absolutnie, Zeszycik Pierwszej Klasy, Gruz Do Wywózki, Co Ma Zrobić taki Frajer, Dwie Akacje,Wywalczymy Kapitalizm, O Tych, Co Się Za Pewnie Poczuli, Jest Jeszcze Panna Hela.
[3] 26-się Genesis – Ogród ziemskich rozkoszy, scen i reż. Adam Walny; Teatr Walny z Poznania
27-sie Pierwsze Przedstawienie wybrane przez publiczność Lapidarium czyli „Wszystk zależy od dziadka” Iwony Pawłowicz, Teatru Omnia z Warszawy w reż.Witolda Skarucha
27-sie godz.20:30 „Ogród miłości” wg M. Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, reż. L.Majerczak-Stanisławiak; Teatr Własny z Chorzowa
28-sie „Zdawało się to wczoraj”; Teatr Pieśni i Romansu „Ptak”z Ivanowo (Rosja)
28-sie godz. 20:30 Drugie Przedstawienie wybrane przez publiczność Lapidarium czyli „Zaliczenie” Zanussiego i „Lekcja” Ionesco Teatry Konsekwentnego z Warszawy
29-sie „La granda Maniana”; Kabaret Moralnego Niepokoju z Warszawy
30-sie „Ostatnia Pieśń Pulcinelli”,tłum. H.Jurkowski; Teatr Maski i Aktora „Groteska” z Krakowa
31-sie „Jarmark Sarmacki”,scen. i reż. Adam Skolankiewicz; Stowarzyszenie teatralne „Kalejdoskop” z Iławy
31-sie godz. 20:30 Trzecie Przedstawienie wybrane przez publiczność Lapidarium czyli „Jarosy mniej znany” w reżyserii i wg scenariusza Tadeusza Wiśnieskiego z warszawskiej „Syreny”
01-wrze Miłość do trzech pomarańczy, G.Gozzi, reż. I. Gorzkowski , Studio Teatralne „Koło”z Warszawy
Share on Facebook