Rozdz. CII – Waldemar Dąbrowski czyli jak gonić króliczka

poprzedni pierwszy następny

W czym problem ? Zadałem sobie pytanie. W naszej odległości od Unii, w osamotnieniu, w braku kontaktu. W Miellen nie myślą o Europie. W sposób naturalny współpracują z sąsiadami zza Renu. Podobnie w Troyes. Nie myślą o środkach. Spotykają się, dużo podróżują. Ja pewnie zdobycie środków na mój festiwal powinienem zacząć od wędrówki po europejskich parkach, może od spisania i enumerowania co ciekawszych letnich muszli parkowych. Wszystko zatem co trzeba, to umożliwić ludziom spotkanie i rozmowę. Nie indoktrynować ich ani zarzucać brukselskimi materiałami lecz na wzór konferencji ekonomicznej w Davos zaprosić zainteresowanych w jedno miejsce ( niech to będzie położona w centrum Europy Warszawa), by mogli przedstawić swoje pomysły i łączyć się w unijne  trójki lub piątki. No cóż podróże kształcą. Podsumowała mój pomysł Kasia Synowiec i ze zdwojoną energią wzięliśmy się do pracy.

Po kliku dniach projekt w swych zasadniczych zarysach był gotów. Ktoś z kolegów Kasi z Forum Młodych Dyplomatów pomógł i naszkicowana przeze mnie w html-u strona nabrała lekkości php. Zniknęła już z serwerów ale ją k’woli ciekawości przypominam.

EFIK

Strona internetowa EFIK

Nawiązałem kontakt z Zamkiem Warszawskim, zarezerwowałem sale, uruchomiłem listy mailingowe własne, ministerstwa, a także Czechów i Słowaków, którzy mi swoje udostępnili, słowem rozesłałem tysiące spamów, po których ślady dziś jeszcze odnaleźć można w inerenecie. 2003-02-25 http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/39526.html

Fundacja ‘Kultura Tutaj Obecna’ zapraszała do wzięcia udziału w Europejskim Forum Inicjatyw Kulturalnych (EFIK), które miało się odbyć w Warszawie na Zamku Królewskim w dniach 7 – 8 kwietnia 2003. EFIK chciał stworzyć europejską płaszczyznę współpracy kulturalnej, której priorytetem miało być stworzenie miejsca spotkania dla zadzierzgnięcia międzynarodowej i trójstronnej współpracy kulturalnej. Głównym celem Forum miało być stworzenie płaszczyzny wymiany doświadczeń dla projektów artystycznych i kulturalnych, które wymagają współpracy z partnerami z zagranicy. Przyczynić się to miało do pogłębienia wiedzy i wykształcenia umiejętności przydatnych w ubieganiu się o dotację na cele kulturalne. Inicjatywa miała pomóc europejskim organizacjom wykorzystać środki osiągalne poprzez europejskie programy akcesyjne takie jak np. Kultura 2000 czy Media Plus. Adresatem EFIK były zatem europejskie fundacje, stowarzyszenia, osoby prywatne, muzea, lokalne domy kultury jak również polskie i zagraniczne podmioty realizujące cele kulturalne. Kilkudniowe prezentacje, podczas których uczestnicy mieliby możliwość pokazania dotychczasowego dorobku, miały na celu ożywienie kontaktów, wymianę doświadczeń i wspieranie dialogu w sferze kultury. Ambicją organizatorów było też zapoczątkowanie debaty na temat stanu i możliwości rozwoju kultury w procesie integracji europejskiej. Na Program Forum składać się miały przede wszystkim spotkania i prezentacje zorganizowane na kształt „targów”, gdzie na poszczególnych stanowiskach prezentowano by oferty inicjatorów otwartych dla współpracy międzynarodowej ( w obrębie podanych niżej grup).

1. FESTIWALE (teatralne, filmowe, muzyczne, taneczne) 2. WYSTAWY (plastyczne, fotografia ) 3. PUBLIKACJE (tłumaczenia, inicjatywy wydawnicze)  4. KULTURA W INTERNECIE – EUROPEJSKIE PORTALE KULTURALNE 5.   ETNOGRAFIA – ARCHEOLOGIA, 6.MEDIA.

W trakcie EFIK  zorganizowane miało też zostać seminarium wyjaśniające praktyczne aspekty paneuropejskiej współpracy oraz zasady ubiegania się o unijne dotacje. Program EFIK uzupełniać mogły również odczyty i sesje panelowe. Przewidywałem wykłady wybitnych przedstawicieli świata kultury oraz panele dyskusyjne, które  byłyby okazją do wymiany doświadczeń opartej na europejskich przykładach. Imprezie towarzyszył by naturalnie  program turystyczny i artystyczny. Zaplanowałem nawet bankiet. Termin nadsyłania zgłoszeń: wyznaczyłem na 28 lutego 2003. Koszt uczestnictwa: …

No właśnie… Kto zechce zapłacić ? Wszakże mnie mimo całego bidowania tygodniowa wycieczka po Palatynacie kosztowała z pewnością ponad tysiąc złotych. Ale wielu jest takich wariatów ? Wszyscy wiemy czemu służą zjazdy. Tu chodziło o to, by poza tym co jest watą, czczym gadaniem, poza przyjemnością i zwiedzaniem dać konkret realnej możliwości znalezienia partnera. Zorganizowania drużyny, która godząc się na metaforykę pana Łupiny:  wbije gola do Unijnej bramki. Oczywiście, myślałem oceniając podstawową cenę przyjęcia uczestnika na jakieś 200 € czyli 800 zł. Można dodać dla bogatszych płatne usługi dodatkowe[1]. Warto jednak by „szaraczki” zostały przez kogoś zasponsorowane. Nawiązałem kontakt z Panią Ewą Stepan z przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.Ewa StepanObiegłem wszystkie zagraniczne instytuty kultury w Warszawie: poczynając od Goethego i British Council, poprzez Francuski, Austriacki, Włoski, Czeski, Słowacki, Bułgarski. Wydawać by się mogło, że na taki pomysł rzucą się wszyscy z ochotą. Porozumiałem się z Ministerstwem Kultury.

Piękny Waldi

Piękny Waldi

Ministra Waldemara Dąbrowskiego poznałem jeszcze w Polonii 1 organizując z nim mój ATaK Show. Co prawda interesował mnie on wówczas (to był rok 1995) jako szef PAIZ ( Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych), bardziej niż jako wieloletni szef Komitetu do spraw kinematografii przy Ministerstwie Kultury – on jednak okopał się na pozycjach wyłącznie kulturalnych. Było Dąbrowskich wielu mówiłem wtedy o nim: był szef Klubu Riviera-Remont za Gierka. Pracownik komuszego Magistratu i współpracownik pełnego SB-eków Pagartu. Twórca  Impresariatu Studio w Stanie Wojennym  i Szef Kinematografii w pierwszej połowie lat ’90 tych odwołany w atmosferze skandalu podsycanego przez NIK. Był krótkotrwały szef Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych, Wreszcie już od czasu tamtego naszego spotkania  w roku 1995  Minister Kultury i  dwukrotny szef Opery Narodowej. I jeszcze, co mi w nim najbliższe wygląda na to, że czas szefowania PAiZ wykorzystał Dąbrowski „kulturalnie”  na pozyskanie środków dla swego Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach i innych filmowych przedsięwzięć. Słowem – absolutny instynkt menadżera kultury.

Opowiadałem już, że program telewizyjny z jego udziałem niezwykle podniósł oglądalność mojego Show. Rzecz ciekawa. Organicznie i zdawałoby się towarzysko bliższy prawicy, gdy ministrem kultury zostaje pani Nazarowa, przez pół roku nie jestem w stanie dostać się do niej na audiencję i nic dla Ogródka nie wskóram. Ludzie tacy jak Waldemar Dąbrowski czy Włodek Paszyński, gdy ten ostatni zasiądzie na jakimś kuratoryjnym, rządowym czy prezydenckim stołku – umawiają się łatwiej, rozpoznają, wręcz się bratają. Pozostajemy  na ty. Tyle, że jak widzę po latach robią to dlatego, że wiedzą od kogo można bezkarnie brać. I ani im w głowie się  dzielić. Tak też było z Dąbrowskim. Nie czekałem na rozmowę z pięknym  Waldim dłużej niż dwa tygodnie. Przestawiłem pomysł. Uznał, go za świetny i skierował z jednej strony do pani Aliny Magnuskiej (Szefowej Narodowego Centrum Kultury) po opinię, z drugiej zaś poradził by skontaktować się z panią   Lucyną Krupą, która właśnie przybyła z Tarnowa, by na czas krótki zatrudnić się w Ministerstwie w Punkcie Kontaktowym Do Spraw Kultury. Pani Krupa, z pozoru niepozorna blondynka, jest jednak jak się okazuje bardzo sprawnym menedżerem. Kiedy dziś zajrzymy na strony Tarnowskiej Fundacji

Lucyna Ktupa

Lucyna Krupa

Kultury nie odnajdziemy już śladów jej korzeni, związanych z osobą ( w owym czasie powołanego na  zastępcę Magnuskiej w Narodowym Centrum Kultury) – Stanisława Lisa. Wszystkie sznurki łączące ją z postacią prezesa Tarnowskiej Fundacji Kultury (którym zdaje się nie przestała być w czasie pracy w ministerstwie) pani Lucyna Krupa starannie poprzecinała. Stanisław Lis, o którym wiadomo, że był animatorem Fundacji wyprowadzając ją ze struktury administracji rządowej i samorządowej znikł wycofując się na pozycje biznesmena. Prezes Zarządu Firmy Marketingowej HEKTOR Sp. z o.o. dziś jest już  tylko czy może aż przewodniczącym Rady Fundatorów Tarnowskiej Fundacji Kultury.

Stanisław Lis

Stanisław Lis ...jak ściana

Kim zatem jest Stanisław Lis ? Jak zbudował swoją pozycję?  To jasne. W stanie wojennym! Dyrektor Młodzieżowej Agencji Kultury: 1980-1982, Dyrektor Miejsko-Gminnego Domu Kultury im. C.K. Norwida w Żabnie; 1982-1986; Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Tarnowie; 1986-1995, Prezes Zarządu Tarnowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A.; 1995-1997 Przewodniczący Rady Programowej TVP Telewizji Kraków; 1995-1996, p.o. Dyrektora i Zastępca Dyrektora Narodowego Centrum Kultury w Warszawie (2002-2003). Ekspert ds. polityki regionalnej i funduszy UE. Twórca Światowego Forum Mediów Polonijnych, największego przedsięwzięcia w dziedzinie mediów w Europie i na świecie, systematycznie organizowanego od 1993 r. Aktualnie pełni funkcje społeczne: Przewodniczącego Rady Fundatorów Tarnowskiej Fundacji Kultury, Prezesa Zarządu Stowarzyszenia pn. Małopolskie Forum Współpracy z Polonią, członka Rady Akredytacyjnej Ogólnopolskiego Programu „Konsultant Funduszy UE” oraz Przewodniczącego Rady Konsultacyjnej Stowarzyszenia pn. Polskie Forum Kultury Samorządowej, Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Oddziału Tarnowskiego Stowarzyszenia Autorów Polskich. Motto życiowe: Kiedy będziesz tak mocny jak ŚCIANA przed którą stoisz, to znak, iż możesz wejść na DROGĘ. /SATI PATHANNASUTTA.

Po takiej cytacie trzebaż coś jeszcze dodawać ? Wydziwiać nad organizacją współtworzoną przezeń z grupą literackich manipulatorów krążących wokół ZlePu (ZLP czyli to co pozostało z kolaborującego w Stanie Wojennym Związku Literatów Polskich) w rodzaju Witolda Nawrockiego czy Andrzeja Zaniewskiego ?  To towarzystwo wtajemniczonym mówi samo za siebie. Poucza jednak jak budować sobie prestiż – szczególnie  niewymierny czyli – międzynarodowy.

Przypomina mi to opisywane już spotkanie z Adamem Michnikiem po jego wyjściu z kryminału w roku ’85. Powiedział mi wtedy jeszcze i tak:

– Nasiedziałem się. Forsę mam. Kolegów też: jeszcze mi tylko książki potrzeba. I wyniósł z kryminału (swoją drogą za nic nie chciał się przyznać jak mu na jej pisanie klawisze pozwolili)Dzieje Honoru w Polsce. Toutes proportions gardee. Tarnowianie od Lisa poszli w jego ślady. Czytając portale dowiadujemy się, że pani Krupa i Lis to uznani poeci, bo przecież zasiadający w ważnej ( choć sworzonej przez kilku literackich macherów) – organizacji. Oddał mnie więc piękny Waldi w ręce Tarnowian, którzy jak się okazuje na ten obszar działań wyrabiali sobie  od 1982 roku ( gdy Dąbrowski

Alina Magnuska

Alina Magnuska

współpracował z PAGARTEM, organizacją wysyłającą artystów za granicę) – monopol. Nie muszę chyba dodawać, że wśród pięknych słówek Alina Magnuska wystąpienie mojej fundacji do Ministerstwa o środki na EFIC,  chodziło mi głównie o sfinansowanie wynajmu sali,  zaopiniowała negatywnie. A skoro ja zarezerwowałem salę w Zamku szybciutko Ministerstwo Kultury zorganizowało w nim sesję. Niemal dokładnie w tym samym terminie. Takie ogólne trucie na zbliżony temat. Na to oczywiście znalazły się środki. Słowem nie dla psa kiełbasa. Próbowaliśmy więc zorganizować imprezę całkowiecie komercyjnie. Zawiadomiliśmy cały świat, a świat popatrywał na nas z politowaniem. Najgorzej chyba przyjęli mnie Francuzi i Austriacy. W rozmowach z nimi dopiero jasno wychodzi, jak Unia w gruncie rzeczy mało ich interesuje. Więc mój pomysł stworzenia warszawskiej Rady zagranicznych Instytutów kultury  umożliwiających poszukiwanie  międzynarodowych partnerów ubiegających się o środki unijne uznać można za całkiem chybiony.

Andreas Stadler

Andreas Stadler

Młodziutki Andreas Stadler szefujący naonczas Instytutowi Austriackiemu w Warszawie ( dziś w Nowym Yorku) też ogłosił desinteresment dla jakichkolwiek szerszych inicjatyw. On tu jest po to by dbać o relacje dwustronne: polsko-austrackie. Więc, gdybym chciał jakiś austracki zespół sprowadzić: nocować, żywić, transportować – to proszę bardzo, on to może takie zaproszenie nawet współfinansować. No tak ale ja nie szukałem pieniędzy dla imprezy. Te wiedziałem już, że jestem w stanie zdobywać. Ja szukałem pieniędzy dla siebie.  Legalnych środków, dzięki którym mógłbym uczciwie moje biuro i siebie samego utrzymać ! Francuska attaché kulturalna ambasady Catherine Blondeau  była okrutniejsza. Po prostu mnie wyśmiała. Z czym się pan porywa na tak wielki obszar. To trzeba stopniowo. Jakieś seminarium teatralne czy filmowe – jeszcze bym rozumiała. Ale “Davos” w dziedzinie kultury w Warszawie – absurd.

Catherine Blondeau

Catherine Blondeau

Fakt. Udało się wciągnąć  Czechów, Słowaków. Z uwagą przysłuchiwali mi się Niemcy z Instytutu Goethego. Miał widać rację Krzysztof Pomian, który kiedym mu w ’99 opowiadał o moich zamiarach uwiedzenia L’AFAA dla realizacji planu jednoczących się Dolin Szwajcarskich powiedział bym na to nie liczył.

Krzysztof Pomian

Krzysztof Pomian

- Tak naprawdę, tłumaczył mi dzisiejszy twórca brukselskiego Muzeum Europy  w ogólnoeuropejskim planie Francuzi nie intersują się ani Polską, ani jej kulturą. Oni w Europie postkomunistycznej większą uwagę zwrócić mogą jedynie na najbardziej frankofońską ojczyznę Ionesco czyli Rumunię. Cała uwaga francuskiej dyplomacji kulturalnej skierowana jest na kraje Magrebu, Afrykę, Polinezję. Słowem na dawne kolonie.

Nie dziw przeto, że do Polski na placówkę wysyła się z tzw. Zachodu osoby mniej wpływowe lub, czasem nawet zdolne, lecz nie zagrożone powagą strategicznego błędu – dyplomatyczne dzieci.

- Polska jako kulturalna “kolonia” – powiadał Pomian: interesować może i została oddana  pod egidę niemiecką. Więc  środki unijne będące narzędziem polityki europejskiej, jeśli przez kogoś, to tylko przez Niemców mają szanse być pozyskiwane. No ale my przecież  Niemców nie kochamy.

Esterka - czyli nie dla pas kiełbasa

Esterka - czyli nie dla psa kiełbasa

Jeszcze jedną wykonałem akcję. Znalazłszy w internecie aplikację Europejskiej Fundacji Kultury z siedzibą w Amsterdamie wypełnłem wszystkie przepisane kratki i wysłałem e-mailem wniosek o wspomożenie mego Forum européen d’initiatives culturelles, by po dwóch miesiącach otrzymać bardzo grzeczny list podpisany przez jakąś Esterkę,  że niestety nic mi dać nie mogą bo: moja inicjatywa nie ma wystarczająco silnie europejskiego charakteru (sic!), a oni  wszystkie środki rezerwują na … wydatki związane z akcesją kulturalną nowych członków Unii !!!

No cóż, ktoś tu czytać nie umie. Zapewne ja bo Polska to jakiś chyba dziki kraj, a i niedźwiedzie  (sam na Pradze na przeciwko Szpitala Dzieciątka Jezus widziałem) –  chodzą tu po ulicach.

Tak więc po raz kolejny zdany sam na siebie postanowiłem jeszcze –  zagrać biznesmena. Interes nazwałem: Europejskie Forum Inicjatyw Kulturalnych na Zamku Królewskim. Dla imprezy zaplanowanej na kwiecień 2003 w listopadzie 2002 uruchomiłem prezentowaną już stronę  www. ze skryptem aplikacyjnym. Zebraliśmy adresy. Przynajmniej Czechów, Słowaków, Węgrów udło się namówić by anons nasz rozesłali dalej. Efekt ? Wszystko byłoby pewnie pięknie, gdyby nie te nieszczęsne 200 €uro. Po dwu miesiącach, czyli na miesiąc przed planowanym terminem zjazdu miałem raptem dwa zgłoszenia (obydwa z Angli)  osób deklarujących wolę zapłaty. Przyszło więc – przynajmniej w tym roku imprezę odwołać. Na stronie internetowej wisiało do jej skasowania z niepłatnych serwerów takie nielubiane przez przeglądarki wyskakując okienko: U W A G A !  Planowane na 7-8 kwietnia 2003 forum inicjatyw kulturalnych nie odbędzie się w tym terminie ! Powodem jest bardzo mała liczba zgłoszeń oraz brak środków finansowych.

Agnieszka Bolecka ( dziś z-ca dyr. Polskiego Instytutu Kultury w Dusseldorfie)

Agnieszka Bolecka ( dziś z-ca dyr. Polskiego Instytutu Kultury w Dusseldorfie)

Długo liczyłem, że choćby  dzięki nowej sytuacji w Warszawie po wygraniu wyborów prezydenckich przez Lecha Kaczyńskiego,  uda się z czasem oprzeć tę inicjatywę o Miasto. Ostatecznie złudzenia straciłem pod koniec 2005 roku. Od dwu lat kierując już Domem Kultury Śródmieście projekt EFiK oddałem do koordynacji Agnieszce Boleckiej. Ta piękna, mądra i zdolna córka świetnej pisarki Anny i uczonego profesora Włodzimierza robiła co w jej mocy. Nawiązała kontakty z Biurem promocji Miasta: truli, gadali, zwodzili. Bardzo przyjaźnie nastawiona do Agnieszki szefowa miejskiego Biura Kultury a poniekąd też i zwierzchniczka moja –  czyli Małgosia Naimska sama mi zasugerowała bym wysłał Agnieszkę w tej sprawie na jakąś konferencję do Barcelony.  Stać było na to instytucję więc zainwestowałem. Agnieszka wróciła zadwolona, przywiozła mi śliczną filiżaneczkę do kawy: słowem „miodzio” tylko … o EFIKu cisza. Może kiedyś, może za rok, może w ramach innej miejskiej akcji. W rezultacie Agnieszka spakowała manatki i wyniosła się do Dusseldorfu. Już wie o co chodzi.  To troszkę jak w piosence Moczulskiego : „Nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go”.

Myślę, że zapamiętała. Swego czasu poszliśmy bowiem razem do Fundacji Kultury. W poszukiwaniu partnera. I tu wszystko naraz stało się jasne. Przemiły sekretarz, który zastąpił pana Starczewskiego na stworzonym przezeń stanowisku, popatrzył nam prosto w oczy i – uwiedziony zapewne urodą Agnieszki – wyznał w zaufaniu:

- Mili Państwo przecież wiadomo, że środki Unijne załatwia się  dziś przez wyspecjalizowane brukselskie kancelarie założone przez byłych eurodeputowanych.

Środki unijne są więc w istocie odpustem, a my wszyscy pielgrzymami. Ktoś, kto stara się rozwiać zasłonę czy uprzystępnić procedurę jakimiś EFIKami uderza w istotę tajemnicy, jest obrazoburcą i profanem !

No ale to było trzy lata potem. W chwili, gdy akcja EFIK  ponosiła swoją pierwszą  klęskę tak naprawdę żyliśmy ( ja i moje Panie) inną – tym razem udaną akcją. Nazwaliśmy ją

Rozdz. CIII – Alert Europejski

CDN


[1] W cenę 200 € wliczone było stoisko wystawiennicze podczas Forum w pierwszym i drugim dniu (tablica na plakaty, logo, krzesła, półki ) oraz udział 1 osoby w Forum i imprezach towarzyszących, w tym nocleg w hotelu dwu-gwiazdkowym. Organizatorzy zapewnili również przygotowanie informatorów adresowych, które ułatwią kontakty między uczestnikami forum, a także zawierać będą podstawowe informacje umożliwiające wymianę kulturalną oraz foldery zawierające informacje na temat dotacji dostępnych w UE na kulturę.

Tagi: , , , , , , , ,

5 odpowiedzi do “Rozdz. CII – Waldemar Dąbrowski czyli jak gonić króliczka”

  1. [...] Teatr to miejsce spotkania: zawartość Historia XV lat Konkursu Teatrów Ogródkowych (1992-2006) to kanwa "Opisu Obyczajów w 15-leciu Międzysojuszniczym: 1989-2004". Teoria estetyczna, praktyka polityczna, obyczaje kulturalne. Sztuka, media, pieniądze. Opisy spektakli, relacje zdarzeń, portrety ludzi. « Rozdz. CII – Waldemar Dąbrowski czyli jak gonić króliczka [...]

  2. Domy pisze:

    Domy…

    Byłam kilka razy na budowie, Gośka z przyjemnością mnie oprowadzała. Mówiła: tutaj będzie kuchnia, tutaj salon, a tu pokój dla synka. Pokazywała mi też projekty domów, spośród których został wybrany ten jeden, do realizacji. A wybrali go dlatego, że sp…

  3. electric piano…

    Thanks heaps for this!… if anyone else has anything, it would be much appreciated. Great website HOT Pianoforte Links http://www.en.Grand-Pianos.org Enjoy!…

  4. [...] Ustosunkowany, z pieniędzmi. Tu –  UKiE i Europejskie Alerty, tam – idea EFiKu,[1] o której już było. Kumpel Prezydenta, już już Doradca i Sekretarz Prezydenckiej Rady Kultury. Kim to ja nie [...]

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.