Wojnę przeżyła za to, w znacznym stopniu zasymilowana a zatem polska inteligencja pochodzaca z diaspory. Byli w Armii Andersa jak Artur Międzyrzecki, przechowali się z Rządem Londyńskim w Angli jak Antoni Słonimski. Wielu, przed Hitlerem uciekło do Rosji, by jak inżynier Goldzamt ojciec Saszki Gurjanowa wrócić tu z internacjonalizmem komunistycznym na ustach.
Krzysztof Wolicki, tłumacząc swoje związki z komunistami i Rosjanami powie mi już w 90’tych latach. -Bo w życiu Panie Andrzeju ważne jest tylko, kto Pana bił – mnie bili Niemcy.
Niemcy wybili cały lud, całą diasporę getta. Rosjanie zaś znaczną część czysto polskiej inteligencji ze szlacheckim rodowodem. Rosjanie byli ‘lepsi’ – uciekinierów z getta nie zabijali. I tak jedna diaspora zastąpiła drugą. Getto inetligenckie zostało zastąpione przez uciekinierów z getta. Ci uciekinierzy stworzyli w Polsce tę swoistą „enklawę klerków”.
Po 1945 roku odwróciły się intelektualne proporcje społeczeństwa polskiego. Twierdząc, że obcych nie ma wszystkie sfery opiniotwórcze i polityczne nowej Polski opanowane zostały przez wykształconych Polaków z kompleksem uchodźcy z pogromu.
Profesor Józef Chałasiński sformułował tezę o szlacheckim rodowodzie inteligencji polskiej. Pisał o inteligenckim gettcie. Myślę, że po hekatombie II Wojny Światowej teza to już tylko w połowie aktualna. Inteligenckie środowisko zachowało cechy diaspory zamkniętej w gettcie. Lecz nie jest to już dzisiaj warstwa będąca „jedyną spadkobierczynią szlacheckiej idei państwowej”. Przeciwnie na współczesnej polskiej inteligencji ciąży stygmat ucieczki z getta współbraci. I wina odtworzenia getta obcego większości rodaków. Dużo prawdziwsze będzie dziś zatem stwierdzenie odszczepieńczego stygmatu współczesnych polskich elit intelektualnych. ( Czyżby „łże elit” stojących na czele wykorzenionych „wykształciuchów” – jak się wyrwało swego czasu wpierw Jarosławowi Kaczyńskiemu , a potem Ludwikowi Dornowi, gdy jeszcze działali w tandemie).
Ale nawet Kaczyńscy wiedzą, że sami sobie nie poradzą. Walcząc z Unią Wolności dziś rozrzedzoną w Platformie wiedzą, że w szczególności w kulturze, ale podobnie w adwokaturze czy medycynie środowisko jest przez inteligenckich odszczepieńców zdominowane. Pamiętam mój szok, gdy w Szkole teatralnej uświadomiłem sobie, że stróżami piękna polskiej mowy są Erwin Axer, Leon Schiller, Alexander Bardini, Zygmunt Hubner, Jerzy Koenig – wspaniali znawcy i piękni Polacy, lecz dlaczego ani jednego wśród nich polskiego nazwiska ?
Dlatego Andrzej Urbański, z którym przyjaźnię się lata nawet się nie zająknął objąwszy fotel wiceprezydenta Warszawy by w inne ręce dać Biuro Kultury. Chciał jak najwyżej. Gdy jednak zarówno Antoni Libera jak Wanda Zwinogrodzka mu odmówili – skończyło się na Małgosi Naimskiej, która w pierwszych rozmowach informuje, że jest czystą Polką( bo kulturę innych dziedziczy się wszak po matce) wnet jednak dodaje, że poza tym jest … córką Rabina.
Polscy solidarni, posiadający zaplecze na zachodzie odszczepieńcy i samotnicy, obrabowani z tradycji, pozbawieni rodzin, często ochrzczeni, miotający się między lękiem, a chęcią odwetu za doznane krzywdy, doświadczeni hekatombą, ciężko przestraszeni uciekinierzy z getta – takimi treściami nasycaja polską kulturę. Lud patrzy na to z mieszaniną podziwu i narastającej niechęci.
Podziwu: bo przecież nie sposób odmówić talentu Zimmermanowi czy Huellemu, Lebensteinowi czy Polańskiemu, Preisnerowi czy Agnieszce Holland. Z niechęcią – bo cały ten internacjonalistyczny nurt, to artystyczne cmokierstwo i Hollywood, do którego dzieci rabinów coraz otwarciej dziś się już przyznają – nie jest wszak wszystkim, co sztuka może. Ale czy może coś innego, tego nie wiemy.
Nasza kultura staje się w ten sposób kulturą mniejszości. W polskim języku formułuje się myśli pognębionych, wygnańców i osamotnionych. Tych, którzy nie mając swego miejsca na ziemi – szukają wciąż Ziemi Obiecanej. Tych, co uciekają z Egiptu od potęgi, wiary i siły faraona. Tych, którzy cudze ziemie chcą przejąć i przedstawić za swoje.
Kultura Polska kierowana od przeszło pół wieku przez getto uciekinierów z getta staje się przybytkiem niszy i kultywuje wszelkie słabości. Staje się ekspresją tych, którzy mówiąc słowami Marka Edelmana będą zawsze przeciw władzy i mają poczucie wspólnoty ze słabszymi.
Obsesja strachu przed pogromem prowadzi do wykluczenia, zamknięcia kultury narodowej dla wszystkiego co czysto ojczyste, co z mową polską, tradycją zwycięską, snem o potędze związane. Dla wszystkiego, co chce być silne, radosne, może nawet dominujące czy imperialne. O tym może marzyć Rosjanin, Amerykanin, Francuz czy Brytyjczyk ale point de reveries Polonais – wam to zakazane.
Gdyż w Polsce – zdaniem jej ocalałej z pogromu elity każda wspólnota nie kontrolowana przez obcych może się stać ksenofobijna, obskurancka, antysemicka – słowem ‘polaczkowata’. Czy lepiej więc by jej nie było ?
Tagi: Opis Obyczajów, Urbański, Wolicki

Casino 1269730926…
Casino 1269730926…