Rozdz. XXXVI – Uchodźcy z pogromu

Zbiegł kto zbiec zdołał. Niektórzy niepomni przestróg Marka Edelamana wyjechali by już lat 60 walczyć z Arabami. Ludzi biednych i niewykształconych wymordowano milionami. W Treblince, Majdanku i Oświęcimiu spłonęło jedno getto. Drugie – to inteligenckie, narodowe, „tromtadrackie” ginęło w Palmirach i w Katyniu, w Oświecimiu  i w Miednoje, lało krew pod Lenino i Monte Casino, w Powstaniu Warszawskim i jeszcze w sowieckich więzieniach w latach pięćdziesiątych dobijano resztki ‘inteligenckiego getta’ ze szlacheckim rodowodem.

Wojnę przeżyła za to,  w znacznym stopniu zasymilowana a zatem polska inteligencja pochodzaca z diaspory. Byli w Armii Andersa jak Artur Międzyrzecki, przechowali się z Rządem Londyńskim w Angli  jak Antoni Słonimski. Wielu, przed Hitlerem uciekło do Rosji, by jak inżynier Goldzamt  ojciec Saszki Gurjanowa wrócić tu z internacjonalizmem komunistycznym na ustach.

Z Krzysztofem Wolickim w Nowej Telewizji Warszawa - 22.II.1995

Krzysztof  Wolicki, tłumacząc swoje związki z komunistami i Rosjanami powie mi już w 90’tych latach. -Bo w życiu Panie Andrzeju ważne jest tylko, kto Pana bił – mnie bili Niemcy.

Niemcy wybili cały lud, całą diasporę getta. Rosjanie zaś znaczną część czysto polskiej inteligencji ze szlacheckim rodowodem. Rosjanie byli ‘lepsi’ – uciekinierów z getta nie zabijali. I tak jedna diaspora zastąpiła drugą. Getto inetligenckie zostało zastąpione przez uciekinierów z getta. Ci uciekinierzy stworzyli w Polsce tę swoistą „enklawę klerków”.

Po 1945 roku odwróciły się intelektualne proporcje społeczeństwa polskiego. Twierdząc, że obcych nie ma wszystkie sfery opiniotwórcze i polityczne nowej Polski opanowane zostały przez wykształconych Polaków z kompleksem uchodźcy z pogromu.

Profesor Józef Chałasiński sformułował tezę o szlacheckim rodowodzie inteligencji polskiej.  Pisał o inteligenckim gettcie.  Myślę, że po hekatombie II Wojny Światowej teza to już tylko w połowie aktualna. Inteligenckie środowisko zachowało cechy diaspory zamkniętej w gettcie. Lecz nie jest to już dzisiaj warstwa będąca „jedyną spadkobierczynią szlacheckiej idei państwowej”. Przeciwnie na współczesnej polskiej inteligencji ciąży stygmat ucieczki z getta współbraci. I wina odtworzenia getta obcego większości rodaków. Dużo prawdziwsze będzie dziś zatem stwierdzenie odszczepieńczego stygmatu współczesnych polskich  elit intelektualnych. ( Czyżby „łże elit” stojących na czele wykorzenionych „wykształciuchów”  – jak się wyrwało  swego czasu wpierw  Jarosławowi Kaczyńskiemu , a potem Ludwikowi Dornowi, gdy jeszcze działali w tandemie).

Ale nawet Kaczyńscy wiedzą, że sami sobie nie poradzą. Walcząc z Unią Wolności dziś rozrzedzoną w Platformie wiedzą, że w szczególności w kulturze, ale podobnie w adwokaturze czy medycynie środowisko jest przez inteligenckich odszczepieńców zdominowane. Pamiętam mój szok, gdy w Szkole teatralnej  uświadomiłem sobie, że stróżami piękna polskiej mowy są Erwin Axer, Leon Schiller, Alexander Bardini, Zygmunt Hubner, Jerzy Koenig – wspaniali znawcy i piękni Polacy, lecz dlaczego ani jednego wśród nich polskiego nazwiska ?

Dlatego Andrzej Urbański, z którym przyjaźnię się lata nawet się nie zająknął objąwszy fotel wiceprezydenta Warszawy by w inne ręce dać Biuro Kultury. Chciał jak najwyżej.  Gdy jednak zarówno Antoni Libera jak Wanda Zwinogrodzka mu odmówili – skończyło się na Małgosi Naimskiej, która w pierwszych rozmowach informuje, że jest czystą Polką( bo kulturę innych  dziedziczy się wszak  po matce) wnet jednak dodaje, że poza tym jest … córką Rabina.

Polscy solidarni, posiadający zaplecze na zachodzie odszczepieńcy i samotnicy, obrabowani z tradycji,  pozbawieni rodzin, często ochrzczeni, miotający się między lękiem, a chęcią odwetu za doznane krzywdy,  doświadczeni hekatombą, ciężko przestraszeni  uciekinierzy z getta – takimi treściami nasycaja polską  kulturę. Lud patrzy na to z mieszaniną podziwu i narastającej niechęci.

Podziwu:  bo przecież nie sposób odmówić talentu Zimmermanowi czy Huellemu,  Lebensteinowi czy Polańskiemu, Preisnerowi czy Agnieszce Holland. Z niechęcią – bo cały ten internacjonalistyczny nurt, to artystyczne cmokierstwo i  Hollywood, do którego dzieci rabinów coraz otwarciej dziś się już przyznają  – nie jest wszak wszystkim, co sztuka może.  Ale czy może coś innego, tego nie wiemy.

Nasza kultura staje się w ten sposób kulturą mniejszości. W polskim języku formułuje się myśli pognębionych, wygnańców i osamotnionych. Tych, którzy nie mając swego miejsca na ziemi – szukają wciąż Ziemi Obiecanej. Tych, co uciekają z Egiptu od potęgi, wiary i siły faraona. Tych, którzy cudze ziemie chcą przejąć i przedstawić za swoje.

Kultura Polska kierowana od przeszło pół wieku przez getto uciekinierów z getta staje się przybytkiem niszy i kultywuje wszelkie słabości. Staje się ekspresją tych, którzy mówiąc słowami Marka Edelmana będą zawsze przeciw władzy i mają poczucie wspólnoty ze słabszymi.

Obsesja strachu przed pogromem prowadzi do wykluczenia, zamknięcia kultury narodowej dla wszystkiego co czysto ojczyste, co z mową polską, tradycją zwycięską, snem o potędze związane. Dla wszystkiego, co chce być silne, radosne, może nawet dominujące czy imperialne. O tym może marzyć Rosjanin, Amerykanin, Francuz czy Brytyjczyk ale point de reveries Polonais – wam to zakazane.

Gdyż w Polsce –  zdaniem jej ocalałej z pogromu elity każda wspólnota nie kontrolowana przez obcych może się stać ksenofobijna, obskurancka, antysemicka – słowem ‘polaczkowata’. Czy lepiej więc by jej nie było ?

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź do “Rozdz. XXXVI – Uchodźcy z pogromu”

  1. Casino 1269730926…

    Casino 1269730926…

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.