Rozdz. XIV. Organizacja

Rozmaicie ją nazywałem: zaczęło się od firmy, której nadałem status s.c. i po głębokim namyśle, bodaj w ’94 roku zarejestrowałem jako Media ATaK. Potem była Fundacja. Nazwałem ją też, żeby było KTO „Kultura Tutaj Obecna”. Ale to jeszcze, potem, potem.  Nigdy nie było mnie stać na księgową. I od tej chwili przez lat sześć czy siedem wykonywałem wszystkie możliwe prace: organizacyjne, projektowe, rozliczeniowe, opanowałem Księgę Przychodów i Rozchodów, a nawet sam tworzyłem strony internetowe.

Słowem robiłem za człowieka renesansu. I to był pewnie mój największy błąd. To, że zaakceptowałem zmienność losu. Postanowiłem nie błagać o posadę telewizyjnego prezentera, na którą z wielu powodów mogłem się czuć najlepiej przygotowany. Więc krążyłem wokół telewizji, po piątym ogródku słałem dziesiątki faksów wykorzystując przejątą po agencji reklamowej włoskiej telewizji Publi Polsce bazę danych. Odwiedziłem osobiście Mazowszankę, Pepsico-Wedla, Zieloną Budkę, Bliklego. Głos wołającego na pustynii… Coraz głośniej mówiłem też o planie zagospodarowania Doliny Szwajcarskiej.

Walczyłem o pieniądze ale nie były one dla mnie celem głównym. Wydawało mi się, że wartość obroni się sama. Nie miałem etatu. Po likwidacji Polonii 1 wywalczyłem jeden kontrakt z KBNu, dla którego zrobiłem łącznie osiem programów poświęconych sylwetkom wybitnych polskich uczonych. Część wyemitowała TV Polonia: o profesorach Bogdanie Lesyngu i Marku Niezgódce z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i  Komputerowego; o genetyku Andrzeju Jerzmanowskim, o Krzysztofie Jakubowskim z PAN-owskiego Muzeum Ziemi na warszqaawskim Frascati,  o Teresie Michałowskiej specjalistce od literatury średniowiecznej wreszcie o  stochastyku Kazimierzu Sobczyku. Ostatnie dwa – o profesorze gastrologu profesorze Stanisławie Konturku i historyku Januszu Tazbirze musiałem już oddać do POLSAT-u.

No cóż… Dużo się nauczyłem. Dowiedziałem się, co to jest kaprolaktam i helicobacter pyliori. Zgłębiałem tajniki strukturalnych modeli komputerowych, a nawet na spacerze z Aleksandrem Wolszczanem po wnętrzy czaszy jednego z największych teleskopów w Piekarach pod Toruniem – pojąłem czym sa Pulsary. Długo, długo potem (choć zanim jeszcze o agenturalnych związkach Wolszczana i jego przyjaciela profesora Kusia zrobiło się głośno)  po rozmowie z tymi wspaniałymi uczonymi taki wiersz ( przez niektórych też śpiewany) – napisałem:

PULSARY

Och znam – na pamięć znam ten szloch,

Byśmy od ziemi oderwani,

Bez ciał płynęli w mętny mrok

I panowali nad zmysłami.

Kosmos Ci szumi? I planety

Tańczą nad głową Twoją biedną.

A kosmos milczy i niestety

Drwi z nas, choć wróżbę zna niejedną.

Nie patrzaj w niebo gdzie pulsary

Nowe okręgi tworzą gwiazd.

Tam nie odnajdziesz ludzkiej miary,

Tam może nawet diabłów zjazd.

Nam „cicho siedzieć” rzekł astronom,

A.T.Kijowski z Alexem Wolszczanem

Gdym go o gwiazd zapytał biegi.

W ziemię spoglądać, krew, i ciało.

Póki w nas jeszcze żyją wieki.

Póki historia w Tobie żyje.

Póki ku życiu skłonność masz,

Kornie wyciągnij ku mnie szyje,

Bym mógł przed Tobą paść na twarz.

Bo w zapomnieniu i w poddaniu

Możemy mówić o pląsaniu.

Tagi: , ,

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.