Wpisy otagowane ‘Сергей Шаваринский’

Rozdz. CLIV – Z Derdziukiem pod Górkę.

czwartek, 26 Sierpień 2010

Było po panelu. Był też dwudziesty listopad i … było po pierwszej turze wyborów  samorządowych, która odbyła się 12 listopada. Następna miała się odbyć za kilka dni – 26 listopada – w niedzielę.  Mój projekt Centralnego Parku Kultury „Ogrody Frascati”,  Frascatii, który Marcinkiewicz obiecał przejrzeć nazajutrz po występie Marii Peszek od trzech miesięcy nie ruszony. …


Rozdz. LXX – Krystyna Janda i wspólne koszmary

poniedziałek, 31 Sierpień 2009

poprzedni pierwszy następny

Finał był przygotowywany nadzwyczaj starannie. Na ten dzień zaplanowałem bowiem występ Krystyny Jandy, która miała po raz pierwszy pokazać w Warszawie montaż nazwany „Piosenki z Teatru”. Pełna profesja. Umowa z agencją ‘Grami’ Grażynki Miśkiewicz zawarta została jeszcze w czerwcu. Osobny plakat. Pocztówka. Bilety sprzedawane nawet w kasach ZAiKSu. Na koncert przeznaczyłem całą dotację z Ministerstwa Kultury. I stał się on jak chciałem wydarzeniem sezonu.Plakat Jandy

Wydatek był jednak spory.


Rozdział LXVIII – Sny o potędze czyli Kraj Rad i Państwo Stanów

sobota, 29 Sierpień 2009

poprzedni pierwszy następny

Siegiej Szawarzyński  zmierzył się z losem. Jakikolwiek wyrok wydadzą nań świat i zaświaty o małoduszność nie można go oskarżyć. Rosjanin nie ma kompleksu. Tak naprawdę nie potrzebuje cudzego języka ani innej kultury. On ma cały świat za swój. Jest razem pożądliwy i pokorny. Pragnie wiele ale i szanuje wielu:  ze swoją władzą, z systemem w którym wyrósł  na czele. A jeśli w świat rusza to nie po to by uciekać od Ojczyzny. Żaden Rosjanin nie wygłosi Anty-Inwokacji Gombrowicza z TransAtlantyku. Rosjanin nie szuka  poza Rosją wolności. On  chce świat podbijać. Nie przyswaja innej kultury ani języka lecz jeśli nawet opanuje cudzą mowę to po to by własne myślenie i rosyjską literaturę zachwalać.

Teatr "Ptak"

Teatr "Ptak"

Pokora, pożądliwość i bezmiar rozpaczy to mimo wszystkich słowiańskich podobieństw zasadnicza różnica między hardymi Polakami, którzy sami sobą pomiatają, a Rosjanami, którzy zdają się nam Polakom irracjonalni, gdy zaczynaja mówić o Wielkiej Rosji i swojej niepowtarzalnej duszy. Słychać to w cytowanej w poprzednim rozdziale mowie Obrońcy Fietiukowicza spisanej przez Dostojewskiego. Ale ten ton pojawi się praktycznie w każdym kontakcie z Rosjaninem. Będzie brzmiał w wypowiedziach wspominanego Szaszki Gurjanowa, który w „Polsce w oczach innych” będzie przekonywał, iż to Rosjanie pieriestrojką, a nie Polacy Czerwcowymi Wyborami zapoczątkowali ruch, który doprowadził do zjednoczenia Europy. Zwróci na to też uwagę słusznie, co nie znaczy sprawiedliwie  na Salonie24 mój czytelnik podpisujący się  ‚Rezystor’ zauważając: „Profesor był miły dopóki rozmowa nie zeszła na politykę Rosji. Co ten profesor opowiadał. Tak zażartego nacjonalisty jeszcze w życiu nie widziałem. Ruś – Święta Ruś ponad wszystko.”

To uznanie własnej wartości, sen o potedze, idea imperialna, której polskie naznaczone stygmatem obcości elity odmawiają naszemu narodowi stanowi o swoistym podobieństwie Supermocarstw: Kraju Rad i Państwa Stanów.

Pierwszy raz odczułem to jeszcze w ’94 roku zaproszony na kilka dni do Lexington. Tam oglądając hale przekształacającej się właśnie w Lexmarka ( w ramach polityki antytrustowej) fabryki drukarek IBM spostrzegłem nad bramą cytatę  brzmiącą mniej więcej – oczywiście po angielsku: jak  „ wytrwała praća budujemy przyszłość narodu”. A był ten tekst fragmentem jakiejś wypowiedzi dyrektora IBMowskiej fabryki o dźwięcznym nazwisku – Marx –  bodaj Otto czy może Michael’a. Toteż  patrząc jak Sierioża Szawarzyński przeksztalca „zał” w „hall”, wspomniawszy Amerykanów co tak naprawdę w wielu sferach wprowadzają  w życie radziecką utopię brzmi mi jeszcze w uszach komentarz rosyjskiego dziennikarza, z którym lecąc z Atlanty do Lexington, tę jednopiętrową Amerykę oglądałem . Patrzyłem z zainteresowaniem,  a Wołodia wzdychał z mieszaniną zazdrości i powątpiewania  „Ech strana ! Dla żyzni strana”. Nie rozwiążę tak pokrótce potężnego dylematu. Zamiast  podsumowania zanućmy wspólnie z Jackiem Kaczmarkim: „W Amsterdamie”:

A ja na to – Kreml w niebo śle rakiety

Bez wysiłku wielkich rzek zawracam bieg

Żal mi ciebie lecz niestety

Również trudny kunszt baletu

Najlepiej posiadł on na planecie tej.

Szczerze mówiąc nie podnieca mnie ani rosyjski ani amerykański imperializm. Cały jestem z Wiednia i z Paryża. Jak i mój ogródek nawiązujący do kopenhaskiego Tivoli, paryskich Tullieries, guinguettes gdzieś w Normandii czy nad Sekwaną. I taką właśnie gęgetkę w środku miasta stworzyłem w 2001 roku. Było to amatorskie, tymczasowe, parciane. I jako takie podobało się ministrom i radnym, co nagle u mnie mogli ( jak ten Kalisz) poczuć się swobodniej. Niby jeszcze w garniturze ale już zrzuciwszy marynarki i  w koszuli z krótkimi rękawami.

Rozdz. LXIX – Emilian Kamiński i inni Jaskiniowcy

CDN

Rozdz. LXVII – Wędrujący aktor

środa, 26 Sierpień 2009

poprzedni pierwszy następny

Jego przodkowie wywodzili się z Polski. Nazywali się Szawarzyńscy. Dziś mieszka w Ivanowie 300 km. na północny wschód od Moskwy. To miasto włókiennicze. Przed pierwszą wojną można je było może porównywać z polsko, rosyjsko, żydowsko, niemiecką – Łodzią. I tam spotykały się  cztery kultury, aż je jedna sowiecko-komunistyczna antykultura rozpędziła na cztery wiatry.

Byłem tam. Jechałem pociągiem do Moskwy, a stamtąd autobusem przez bezkres włodzimierskiej obłasti zmierzałem w stronę Ivanova trasą, którą Siergiej zwykł pokonywać … rowerem !

Tu inaczej toczą się koła

Tu inaczej toczą się koła

Tak to sobie wymyślił. Pięnaście bez mała lat Siergiej wędruje czy raczej wędrował po świecie na rowerze z laptopem, podłączony do internetu. Zdawał relacje sponsorom i Ivanowskim fanom ze swoich wojaży. Coraz częściej w towarzystwie żony Tani, która z oddaniem tylko Rosjankom znajomym pędziła za nim na kraj świata. Dopadła w Warszawie, zmuszając mnie bym jej znalazł wypożyczalnię rowerów by mogła za ukochanym pognać na Maltę –  do Poznania.

GLAVNAYA

Kto mi nie wierzy niech zajrzy na http://shavari.narod.ru/velo95rus.htm, gdzie o szaleństwach tego Tespisa na Bicyklu można więcej poczytać. Ale to nie koniec talentów jego. Poza tym, że wynalazł sponsorów i fanów dopingujących go w okołoświatowej podróży pozyskł też środki by w smutnym Ivanovie

Ivanovo

Ivanovo

–  w „mieście dziewczynek”, królestwie przemysłu tekstylnego jakim w istocie jest ten odpowiednik naszej Łodzi, urządzać iście hollywoodzką galę nazwaną „Biała Wrona”. Jestem taką wroną. Człowiekiem, który nie przystaje do swego środowiska, zwraca na siebie uwagę. Odwiedziłem Ivanowo po trzech latach znajomości z Tanią i Sergiejem. W lutym 2003 gnałem do nich pociągiem przez Białoruś i Rosję. Zatrzymałem się w Moskwie, oglądałem szerokie prospekty i szosy, gdzie trup staruszki z prowincji leży nie zakryty, a kierowca dzikiej taksówki, jaką mi zafundowano, za nieopatrzny skręt w lewo przez dwie godziny trzęsie się ze strachu ( a ja czyli ‚inastraniec’ – czekam)  nie wiedząc czy wyląduje (?-my – może obaj!?)  w gułagu czy jednak zostanie wreszcie  przyjęta przez kałmuckiego milicjanta łapówka.

Byłem w Moskwie  w Trietiakowskiej Galerii, gdzie pojąłem czym jest rosyjski z ziemią związany naturalizm.  W pełnej włoskich arcydzieł Puszkinskiej Galerii, zrozumiałem,  jak na tej nieludzkiej  ziemi dalekimi się zdają –  włoskie lazury. I pierwszy raz z dogłębnym zrozumieniem powtarzałem, za Miłoszem ze „Sieny” że „słodyczy dosyć – ale ta słodycz od ziemi odpycha”.  Patrzyłem na  Moskwę, w której panienka w metrze sprzedaje na dziko rozmowy z automatycznej budki w cenie 50 impulsow karty za prawo do  jednej rozmowy. I nikt jej nie aresztuje. I ktoś ją widać ochrania. Przyglądałem się oszołomiony  Moskwie gwarnej i dzikiej,  gdzie tylko na starym Arbacie przypominającym nieco deptak w Sopocie czy Krupówki w Zakopanem można poczuć się jak w przedsionku ( wschodniej rzecz jasna) – Europy. Trafiłem też do Teatru na Tagance, tam gdzie się dusza otwiera.

Stary Arbat w Moskwie

Stary Arbat w Moskwie

Wreszcie dotarłem do Ivanowa. Dziewiętnastowiecznej stolicy przemyslu włókienniczego  zrujnowanego przez Stalinowców bardziej niż francuski Brest przez normandzką inwazję. Wkroczyłem do wielkiego jak hala sportowa  kinoteatru, w którym Siergiej grać za nic nie chciał ale musiał, skoro odmówiono mu sali kameralnego „kukolnego” (lalkowego) teatru – i… zabrzmiała muzyka  i  girlsy zatańczyły.

Nagle za sprawą Szawarzyńskiego znalazłem  się w Moulin Rouge czy na Manhattanie. Miejscowy lekarz śpiewał jazz otoczony pląsającymi nimfami niby amerykański notabl. Aktor dowcipkował jak przy wręczaniu Telewizyjnej Emmy. Zwycięzca olimpiady, nastolatek, był  obsypany spadającymi z sufitu balonami – a niżej podpisanego, powitano – ku memu absolutnemu zaskoczeniu- rozbrzmiewającymi na całą salę, a ściągniętymi z internetu w formacie mp3  mymi własnymi ogródkowymi piosenkami. Ku swemu zdumieniu wygłosiłem w tym momencie éloge w znienawidzonym rosyjskim języku ze zręcznością jaką tylko takiej laurce zawdzięczać można:[1]

Hollywood w Ivanovie

Hollywood w Ivanovie

Laurka, no właśnie – święto!  Balanga i śpiew, aż do rana. Patrząc na nich nie wiedziałem czy widzę przed sobą Komediantów Bergmana czy Zesłańców z Dostojewskiego.  Czy ten rozśpiewany Siergiej to Dymitr Karamazow, który dla tańca, wyprawy, spektaklu – poświęci własne, a może każde życie ?  Czy to Rosyjski los czy trop wszystkich  wędrowców – kuglarzy ? A biegnąca za nim Tania, z roku na rok z większym trudem, niezmiennie zakochana – wielka artystka, która dla Siergieja poświęciła moskiewską karierę na Tagance,  lecz w której jej jeden telefon wciąż wszystkie drzwi pootwiera ?

Miało być wesoło. – Jaki piękny rozdział – zaanonsowała mi wczoraj Ela Bąkowska z Delaware, moja amerykańska Muza i Korespondentka. „I jaki – optymistyczny”…

– Nie ma już Tani ! Nie żyje !!!

Tania i Siergiej Shavarynsky - Pożegnanie z Rosją

Tania i Siergiej Shavarynsky - Pożegnanie z Rosją

W czerwcu tego roku znaleziono ją zamordowaną w skromnej klitce w Ivanovie, w komunistycznym blokowisku tam, gdzie mnie szesć lat temu  z mężem przyjmowała. Ostatnia podróż rowerowa Sierioży do Irkucka została przerwana 25 czerwca 2009 przez rosyjską milicję.  Sam jeszcze nie wierzę w to, co przed chwilą wyczytałem w Internecie !

Siergiej Shavarinsky w Ivanovie

Siergiej Shavarinsky w Ivanovie

Ot i los człowieka. Szalonego podróżnika, genialnego organizatora czy wiekiego hochsztaplera ? W 2005 jak się dowiaduję – kandydata na burmistrza czy mera Ivanova, który jednak w ostatniej chwili wycofał swoje nazwisko z wyborczych list.  Już, już dyrektora Kiszyńskiego Teatru Dramatycznego w Ivanovie o czym donosiła prasa publikując wywiady kandydata … aby wydział kultury po tych enuncjacjach ogłosił, że to myślenie życzeniowe.

„Dusza Rosyjska”. Z takim spektaklem objechał Sierioża świat cały. Zjechał Europę i Azję, Skandynawię, Niderlandy i Chiny. Zjechał mając przecież jakieś oparcie i zaplecze. Obserwując ich „wronią” imprezę w Ivanowskiej kinowej Sali, nie mogłem nadziwić się uwadze z jaką rodacy dopingowali szalonemu Sergiejowi, który ruszył w drogę  by Rosję ukazywać światu. Ba nawet dziś, kto przeczyta  w Internecie tekst Александра Гopoxoba uzna, że  więcej  pobrzmiewa w nim podskórnego współczucia niż obowiązkowego potępienia.

Татьяна Гришанина

Татьяна Гришанина

Co tam się stało ? Sierioża,  pisze Гopoxob w  artykule „Biała Wrona czyli nic po ludzku”: „był postrzegany jako człowiek wesoły, może nieco szalony ale bezwzględnie dobry i poszukujący w życiu czegoś lepszego i niezwykłego”.[2] Mogę się pod tą opinią podpisać obydwiema rękami. –  Czy mógł oszaleć ? –  Ba ! Każdy może!  Potomek polskiego szlachcica zagonionego w tiurmę,  wychowany na Dostojewskim, rozpieszczony przez rosyjskie wcielenia dobroci tych Soń, Gruszeniek czy … Griszanin.

Przez Murmańsk na Nord Kap - 2008

Przez Murmańsk na Nord Kap - 2008

Kiedy jechałem do nich raz jeden jedyny –  do Rosji, odczułem z całą bezpośredniością siłę tego trwania.  Wracałem z włoskich Alp, gdzie z córeczkami spędziliśmy kilka najpiekniejszych dni mego życia w Dolomickiej Paganelli. Przejechałem  w ciągu tygodnia 3 tysiące kilometrów i niezmierzony dystans kultury. Zostawiłem dziewczynki w Warszawie, by spotkać się z rosyjskiej duszy bezmiarem.

Tatiana

Татьяна Гришанина-Шаваринская

I cóż mam dziś powiedzieć na obronę zakutego w kajdany pensjonariusza СИЗО № 1. ?

– Że wszystkiemu z pewnością winien jakiś Smierdiakow !?

– Że w dwa tygodnie po śmierci Tani, nadeszła wiadomość o śmierci Николайa Семёновичa Максимовa – aktora i dyrektora tego  Kiszyńskiego Teatru w Ivanovie,  którego szefem z jakiegoś powodu Sierioża dwa lata temu nie został…

Nie widziałem ich sześć lat. A zapamiętałem jakbyśmy się rozstali wczoraj. Cóż mam powiedzieć tu w Warszawie o tym, co dzieje się trzysta kilometrów na wschód od Moskwy, tam gdzie

„Kraina pusta, biała i otwarta

Jak zgotowana do pisania karta.

Czyż na niej pisać będzie palec Boski,

Przedostatnia podróż Sierioży - 2008 - ПОСЛЕДНЯЯ «ГАСТРОЛЬ» АРТИСТА Ивановского драмтеатра С.Шаваринского в Иркутск 92009] была прервана в Тюмени, где лицедея сняли с поезда и уже под конвоем возвратили в Иваново, где Шаваринский сознался в убийстве жены, актрисы Татьяны Гришаниной. Теперь вместо задуманного очередного велокруиза по миру «путешественнику», скорее всего, придется довольствоваться нарами.

Przedostatnia podróż Sierioży - 2008

I ludzi dobrych używszy za głoski,

Czyliż tu skryśli prawdę świętej wiary,

Ze miłość rządzi plemieniem człowieczem,

Że trofeami świata są: ofiary?

Czyli też Boga nieprzyjaciel stary

Przyjdzie i w księdze tej wyryje mieczem,

Że ród człowieczy ma być w więzy kuty,

Że trofeami ludzkości są: knuty?”.

Miało być radośnie. Bo przecież teatr, Dolina Szwajcarska, wędrówki i spotkania są znakiem Europy. Płyną z południa, znad Śródziemnego Morza.

A tu ? –  Tu wieją wiatry od wschodu.

– Czy czynownicy  co zakażają dziś  kulturę przywiślańskiego miasta są łagodniejsi od tych, co w Ivanovie natychmiast  skasowali dostępną jeszcze  tylko w skrócie pamięci Googli rozmowę zszokowanych internautów, wiążących – co naturalne-  śmierć Tani i dyrektora teatru  i pytających – kto następny ?  A podsumowanie oskarżenia Sierioży  „mówiącym samym za siebie”  stwierdzeniem, że wszak  nie rozważa się nawet domniemania innej niż obciążającej Wiecznego Wędrowca wersji wydarzeń ?

Czy to znak nadchodzących po 15-leciu czasów?  Tych, w których zaproszona przez Kwaśniewskiego i Sikorskiego Rosja robi porządki u siebie i gotuje się na do inspekcji także europejskiego NATO-wskiego ogródka ?   Dla mnie to było 15 lat Ogródka Teatralnego. Dla Szawarzyńskich też  15 lat trwającej  rowerowej wędrówki z teatrem  po świecie. Wędrówki, w trakcie której było nam dane natknąć się na siebie.

Cóż powiedzieć ?  W mowie Szekspira ani Moliera, nawet w języku Mickiewicza czy Żeromskiego brak dobrych słów. Nie znając wyjaśnienia, nie licząc na prawdę –  zamknijmy ten rozdział głosem płynącym z otwartej rany rosyjskiej kultury:

Bracia Karamazow

Bracia Karamazow

Ale czy chcecie ukarać go strasznie, okrutnie, najstraszliwszą karą, jaką można sobie wyobrazić, ale i zarazem uratować i odrodzić duszę jego na wieki? Jeżeli tak, to zmiażdżcie go waszym miłosierdziem! Zobaczycie, usłyszycie, jak wzdrygnie się i przerazi jego dusza: „Dla mnie tyle miłosierdzia, dla mnie tyle miłości, czy zasłużyłem na to!” — oto co zawoła! O, znam je, znam to serce, to dzikie, lecz szlachetne serce, panowie przysięgli! Ukorzy się przed waszym czynem, bo łaknie wielkiego aktu miłości, rozpłomieni się i odrodzi na wieki. Są dusze, ograniczone duszyczki, które zawsze czują żal do całego świata. Ale zmiażdżcie tę duszę miłosierdziem, okażcie jej miłość, a przeklnie swoje czyny, albowiem kryje w sobie wiele dobrych zadatków. Rozpłomieni się i zobaczy, jak litościwy jest Bóg i jak piękni i sprawiedliwi są ludzie. Przerazi go, przytłoczy skrucha, i odtąd bezgraniczne poczucie powinności zapełni mu życie. I nie powie wówczas: „Skwitowałem się” — powie natomiast: „Jestem winien przed wszystkimi ludźmi, jestem najnikczemniejszy ze wszystkich ludzi.” We łzach skruchy i palącego, cierpiętniczego zachwycenia zawoła: „Ludzie są lepsi ode mnie, albowiem nie chcieli mnie zgubić — chcieli mnie ocalić!”

Fiodor Dostojewski

Fiodor Dostojewski

O, tak łatwo wam zdobyć się na to, na ten akt miłosierdzia, albowiem wobec braku pewnych i bodaj zakrawających na prawdę poszlak trudno wam przecież będzie powiedzieć: „Tak, jest winien.” Lepiej uniewinnić dziesięciu winnych niż ukarać niewinnego — czy słyszycie, czy słyszycie ten wielki głos z zeszłego stulecia naszej wspaniałej historii? Czyż ja, maluczki, mam wam przypominać, że sąd rosyjski jest nie tylko karą, ale i ocaleniem zgubionego człowieka! Niech się inne narody trzymają litery prawa i kar, u nas jest duch i sens, ratunek i odrodzenie dla zgubionych. I jeżeli tak jest, jeżeli taką jest Rosja i jej sądy — to Rosja kroczy na czele, i nie straszcie nas waszymi oszalałymi trójkami, przed którymi z obrzydzeniem usuwają się inne narody! Nie oszalała trójka, lecz majestatyczny rosyjski rydwan triumfalnie i spokojnie dotrze do celu. W waszych rękach jest los mego klienta, w waszych rękach jest los naszej prawdy rosyjskiej. Ocalicie ją, obronicie ją, dowiedziecie nam, że ma jej kto strzec, że jest w dobrych rękach!” [3]

Rozdział LXVIII

CDN


[1] Гость из Польши Анджей Тадеуш Кийовский получил гордое звание «белой вороны» в номинации «Полонез шампанского». Г–н Кийовский извествен в Польше как театровед, создатель театральной школы и организатор ежегодного фестиваля «Театров огродковых» — театра в парке. В своей краткой, но очень эмоциональной речи он поблагодарил всех, кто изобрел интернет за то, что благодаря этому чуду современной коммуникации он познакомился с Сергеем и Татьяной Шаваринскими. Выразил благодарность тем, кто придумал велосипед. Именно с помощью этого транспортного средства Шаваринский доехал до Польши. А также особую благодарность Анджей выразил своему счастью, которое позволило ему приехать в Россию и познакомиться с такими замечательными людьми.

The 8th Nomination: „A special dancing of Champaign”

The winner is a guest from Poland, Andzey Tadeush Kiyovskiy. He is known in Poland as a theatre specialist, a founder of a theater school and organizer of the annual festival „Theater in a park”. He is a very unruly and unpredictable person. He thanked everybody for a warm reception. His speech was brief but emotionally colored. He was very grateful for people who invented Internet because owing to it he has met Sergey and Tatiana Shavarinskiy. He was also very grateful for people who invented bicycle because owing to it Sergey Shavarinskiy was able to visit Poland. Moreover, he was very happy because he had an opportunity to visit Russia and meet a lot of wonderful people.

[2] всеми нами воспринимался как человек веселый, немножко с сумасшедшинкой, но, несомненно, добрый и ищущий в жизни чего-то необычного, лучшего”.

[3] Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow, tłum., A.Wat

Rozdz. LXVI – Wśród przyjaciół Moskali

wtorek, 25 Sierpień 2009

poprzedni pierwszy następny

Urbański jednak dobiegł … acz po miesiącu. I załapał się na wieczór przyjaźni polsko – rosyjskiej.  Jeszcze  wiosną otrzymałem tajemniczego meila z rosyjskiej miejscowowści Ivanovo z propozycją zagrania adaptacji słynnych „Oświadczyn” Czechowa nazwanych przez artystów teatru „Ptak” – Pasje pod brzozami.

Sergiei Shawarinsky (Iwana Wasiliewicz Łomow),  Viktor Łobaczow), (Stiepan Stiepanowicz Czubukow), Tatiana Griszanina – Shawarinska (Natali Stiepanowna Czubukow)

Sergiei Shawarinsky (Iwan Wasiliewicz Łomow), Viktor Łobaczow (Stiepan Stiepanowicz Czubukow), Tatiana Griszanina – Shawarinska (Natalia Stiepanowna Czubukow)

„Oświadczyny”, przypomnę to ten słynny żart sceniczny (nb. bardzo często grany jako egzamin w ramach scen na II, III roku w szkołach teatralnych)  – historia nieporozumień, można powiedzieć komedia omyłek, w której nad realizacją marzenia Ojca – Stiepan Stiepanowicza Czubukowa (Viktor Łobaczow) o małżeństwie Natali Stiepanowny Czubukowej – tu zagrała ją   Tatiana Griszanina – Shawarinska,  triumfuje (pozornie jednak tylko) małastkowość, zawziętość, krótkowzroczność.

Teatr Ptak z Ivanova - "Oświadczyny" Czechowa

Teatr Ptak z Ivanova - "Oświadczyny" Czechowa

Iwan Wasiliewicz Łomow w wykonaniu i reżyserii Sergieia Shawarinsky’ego [  Шаваринский Сергей ]  nie był nareszcie żałosnym parafialnym patafianem. Lecz wesołym, autoironicznym, niezręcznym nieco – marzycielem. Był taki, jakim okazał się Siergiei. Aktor, reżyser, choreograf. Ich „wołowe łączki” jak lubię nazywać tę sztukę nie były nadto charakterystczne, były lekkie i romantyczne. Gdy w końcu po drugim sporze ( pierwszy był o własność wołowych łączek, drugi o ułożenie psa myśliwskiego) dochodzi do ożenku to nie jest zwycięstwo kołtunerii lecz życia: Hу, начинается семейное счастье! Шампанского!  – w niezapomniany sposób podsumuje komedię Viktor Łobaczow grający Чубуковa.

„Pasje pod brzozami” bo tak artyści z Ivanowa nazwali ten spektakl ukazywały to, co naprawdę tkwi w jednoaktówce Czechowa: miłość i szacunek do tych ludzi, którzy spędzą życie jak spędzą. Ale najlepiej jak im na to świat pozwoli.  Którzy – zrobią z Ivanova Hollywood, objadą świat na rowerze, zasadzą prawdziwe podmoskiewskie brzozy w centralnym parku Warszawy, pod którymi będą pić piwo ( i   także coś z piętnaście razy mocniejszego) śpiewając z grającym na gitarze ministrem rządu Jerzego Buzka i Kościelnym z  serialu Plebania – Beatlesów, Młynarskiego i Okudżawę!.

Przyjaciele Moskale

Przyjaciele Moskale

Tak było ! Wydawało mi się do tego wieczoru, że jestem barwny, a może i pomysłowy. Ale fantazja Siergieja przeszła najśmielsze oczekiwania. Wtedy w 2001 roku pojawili się w Warszawie na moim pikniku pod ambasadami. Przyjechali w sumie na tydzień. Przedzierali się autobusami i pociągami osobowymi. Podbili wszystkich. Nagrodę Wielką Ogródkową ( 9  tys. zł wypłacałem im w dolarach, a wielkie to były dla nich pieniądze) nagrodę tę otrzymali „Za świetne aktorstwo, precyzję, lekkość, dowcip, inscenizację oraz kreacyjne wykorzystanie muzyki do tekstów Czechowa.”. Przedtem prośbą, groźbą i najłagodniejszą perswazją zmusili mnie bym objechał okołowarszawskie szkółki leśne bo jak „pod bieriozkami” to Pod Brzozami – wychowani na Konstantego Stanisławskiego „twórczym procesie przeżywania” nie wyobrażali sobie gry na świeżym powietrzu bez prawdziwych podmoskiewskich brzózek.

Teatr jest  Światem

Teatr jest Światem

– Przywiążą się do mnie. Za rok Tania i Sergiej ( przed 11 KTO) – pojawią się w Warszawie w czerwcu. Tania gonić tu będzie Sergieja, który jakby nigdy nic wyjechawszy z końcem  kwietnia ze swojego odległego 300 km na  pólnoc od Moskwy Ivanowa dotarł na rowerze w połowie czerwca do Warszawy jako „Wędrujący Aktor”.

Aktorami - Ludzie.

Ludzie - aktorami...

Rozdz. LXVII – Wędrujący aktor

CDN